Na razie wiadomo o 12 szczegółowych lokalizacjach prac remontowych w różnych miejscach Polski. W sumie to 143 km. Szacowana łączna wartość – 785 mln zł. Ale będzie więcej. – Przyszłoroczny budżet na remonty i przebudowy ma się zwiększyć względem planów na 2016 r. o ok. 1 mld zł – mówi Jan Krynicki z Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad. Wydatki na bieżące utrzymanie, czyli zapewnienie przejezdności zimą i doraźne remonty, mają pozostać na zbliżonym poziomie jak w mijającym roku.

1,5 mld zł w puli na modernizację i utrzymanie dróg to przełom, bo dotychczas tego typu inwestycje nie były priorytetowe. Sprawdziliśmy – w latach 2011–2016 na przebudowy i remonty (bez wliczania bieżącego utrzymania) przeznaczonych było średnio 462 mln zł rocznie. Raptem raz został przekroczony próg pół miliarda.

Według naszych rozmówców GDDKiA jest (i jeszcze przez kilka lat będzie) traktowana przez Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa (MIB) w pierwszej kolejności jako machina do budowy nowych dróg, a dopiero w dalszej kolejności do utrzymywania starych. Powody są co najmniej dwa: unijne pieniądze, których do 2023 r. będzie do wydania jeszcze sporo, i decydenci, którzy wolą otwierać nowe trasy niż modernizować stare.

Niemniej dofinansowanie remontowej "nogi" jest faktem. A to znaczy, że szef GDDKiA Jacek Bojarowicz musi skierować specjalistów od zamówień publicznych do nowych zadań. Przygotowania do przetargów już trwają. Dyrekcja zapowiada, że w niektórych przypadkach będzie zlecała przygotowanie dokumentacji potrzebnej do ogłoszenia przetargów, przy bardziej zaawansowanych projektach wykonawcy będą walczyć o kontrakty w trybie "projektuj i buduj". Na wszystkich remontowanych drogach ma zostać położona wzmocniona nawierzchnia dostosowana do ruchu ciężkiego.

W pierwszej kolejności pojawią się zlecenia na:

● rozbudowę ekspresówki S1 między Sosnowcem i Mysłowicami,

● przebudowę drogi krajowej nr 62 Kobylniki–Kruszwica ułatwiającej przejazd z Gniezna w kierunku Brześcia Kujawskiego,

● przebudowę odcinka krajówki nr 63 od granicy Mazowsza i Lubelszczyzny do Łukowa (na trasie z Siedlec w stronę Radzynia Podlaskiego),

● modernizację drogi nr 66 Podbiele–Suchowolce–Kleszczele na trasie z Białegostoku w kierunku Brześcia.

Te inwestycje nie pochłoną oczywiście całej zaplanowanej do wydania kwoty, tym bardziej że w niektórych przypadkach prace zakończą się dopiero w 2018 albo 2019 r. Dlatego już wiadomo, że w przyszłym roku Dyrekcja będzie podejmować kolejne zadania.

Hojność Ministerstwa Infrastruktury i Budownictwa dla programu modernizacyjnego to pośredni efekt skierowania przez Komisję Europejską w połowie listopada wniosku do Trybunału Sprawiedliwości z powodu nieprawidłowego wdrożenia dyrektywy Rady 96/53/WE w sprawie maksymalnych obciążeń pojazdów ciężarowych. – W Polsce drogi o dopuszczalnym nacisku 11,5 t na oś stanowią tylko 34 proc. wszystkich szlaków krajowych. A to tylko 1,6 proc. dróg publicznych w Polsce – podkreśla Maciej Wroński, prezes związku pracodawców Transport i Logistyka Polska.

Na większości dróg Polska ogranicza dopuszczalną masę na oś do ośmiu albo 10 ton. Efekt jest taki, że do portów, terminali przeładunkowych i wielu ośrodków przemysłowych prowadzą trasy o obniżonej nośności. Właśnie po to, żeby pokazać Brukseli, że ich wzmacnianie leży nam na sercu, resort wygospodarował dodatkowe środki. I tak niewystarczające. Według wiceministra w MIB Jerzego Szmita pełne dostosowanie sieci dróg krajowych do unijnych wymagań wymagałoby aż 53 mld zł.

Na razie w MIB trwają prace nad nowelizacją rozporządzenia w sprawie wykazu dróg krajowych i wojewódzkich. Cel to administracyjne zwiększenie udziału krajówek o dopuszczalnej większej nośności z 34 proc. do 50 proc. – Projekt rozporządzenia w najbliższych dniach zostanie skierowany do uzgodnień międzyresortowych i konsultacji publicznych. Zmiany będą dotyczyły przede wszystkim tras prowadzących do głównych terminali przeładunkowych, centrów logistycznych i przejść granicznych – taką odpowiedź otrzymaliśmy z resortu infrastruktury. MIB przypomina, że krajówki, mimo że stanowią ok. 5 proc. tras w Polsce, przenoszą 60 proc. ruchu drogowego.

GDDKiA stoi na stanowisku, że zwiększenie kwoty na modernizacje dróg nie uszczupli wydatków na inwestycje. Oficjalnie 4 tys. km nowych tras zapisanych w rządowym programie budowy dróg na lata 2014–2023 jest wartych 107 mld zł. Ale MIB twierdzi, że zostały tam wpisane zadania za prawie 200 mld zł. Trwa poszukiwanie pieniędzy, a jednym z rozpatrywanych wariantów jest podwyżka opłaty paliwowej.