Oto najlepszy z Saabów - od razu w dwóch wersjach jako sport kombi i sport sedan. Zapowiadając auto o niespotykanych do tej pory osiągach i wyglądzie, nie rzucali słów na wiatr. Poznaj czarną potęgę doładowania…

Jedyne w swoim rodzaju wcielenie 9-3 stoi na szczycie wszystkich Saabów. Słusznie! Spojrzenie na papier - 280 KM z turbodoładowanej V-szóstki 2.8 plus napęd na obie osie (mechanizm różnicowy haldex) wyglądają całkiem obiecująco. Do tego 400 niutonometrów - to nie może być wolne.

I nie jest - kopiesz gaz i kombi Turbo X załatwia setkę, zanim wyszepczesz "sześć" (sedan - 5,7 sekundy) - bez zająknięcia, a po turbo dziurze nie ma nawet śladu. Elastyczność? Wystrzał na piątce z 80 do 120 trwa ok. 8 sekund - krótko mówiąc, wyprzedzanie to dzika rozkosz.

Tu idealnie pasują święte słowa Pera Gillbranda. Mr. Turbo, czyli guru Saaba od silników doładowanych, powiedział: "Zdawaliśmy sobie sprawę, że używając mniejszego, bardziej efektywnego turbodoładowanego silnika, możemy uzyskać te same parametry jak w V8."

Najciekawszy test wyglądał tak - zwalniasz do 40 km/h, na dwójce dojeżdżasz do bramek z tabliczką "Full throttle", na rozkaz gwałtownie depczesz gaz w podłogę i bez odjęcia kręcisz krótki slalom. Efekt? Zadziwiający, samochód "szedł" precyzyjnie jak po szynach, bez najmniejszego uślizgu. Żadnej pod- czy nadsterowności. Można się zakochać.

Wszystko przez inteligentny napęd na cztery koła XWD, który ogarnia moc i magicznie wspomaga kierowcę. W zależności od warunków potrafi rozdzielić moment nie tylko pomiędzy przodem i tyłem, lecz także dzięki mechanizmowi różnicowemu o ograniczonym uślizgu między tylne koła. Przy normalnej jeździe 5 do 10 procent mocy trafia na tylną oś, dopiero kiedy zaczyna się coś dziać, tylne koła dostają więcej (wideo).

Poza tym samochód jest obniżony o 10 mm i ma sztywniejsze zawieszenie. Układ, który zadebiutował w Saabie, zostanie także wykorzystany w innych autach spod skrzydeł General Motors.

Prezencja? Chłodne skandynawskie rysy idealnie podkreśla unikalny metalizowany lakier Jet Black. Tytanowe dodatki z przodu, a na końcu trapezoidalny podwójny wydech. No i te felgi - nic tylko podziwiać. Kabinę wypełnia czarna, pachnąca skóra…

Z jakiej okazji tyle wspaniałości? Historia zatoczyła koło - w 1977 roku Saab zaskoczył cały świat, ujawniając swój pierwszy doładowany model 99/900 black turbo. Od tej pory szwedzka marka stała się wierna zwiększaniu mocy silnika za pomocą turbo. Jak widać, przez ponad 30 lat doszli w tym do perfekcji.

Na finał mamy dwie wiadomości - złą i dobrą. Zaczniemy od pierwszej - Saab stworzył jedynie 2 tysiące sztuk unikalnego Turbo X. Z tej puli na Polski rynek przypadło 35 sztuk - wszystkie te cacka już się sprzedały. Za ile? Kombi ponad 200 tys. zł, sedan kosztował ciut mniej.

Dobra wieść jest taka, że rewelacyjny napęd na cztery koła XWD i fabrykę 280 koni można dostać w normalnej dziewięć-trójce Aero (od 183 tys. zł). Fajnie, prawda?

Zapraszamy do galerii zdjęć Saaba 9-3 Turbo X. Sprawdziliśmy go na torze Paul Ricard...