Specjaliści z niemieckiego automobilklubu ADAC postanowili sprawdzić jak bezpieczny jest samochód elektryczny. Czy kolizja może np. grozić porażeniem prądem? Na tapetę trafił mitsubishi i-MiEV. Oto wyniki niszczącego doświadczenia…

Po pierwsze systemy bezpieczeństwa samochodu "zauważyły", iż doszło do kolizji i wyłączyły automatycznie elementy wysokonapięciowe. Także baterie litowo-jonowe pozostały nietknięte - wszystkie 88, nie potwierdziły się więc obawy, że mogą się zmienić w elektryczną bombę. Test pokazał więc, że nowoczesny elektryczny samochód nie musi się obawiać porównania z autem wyposażonym w silnik spalinowy.

http://www.youtube.com/watch?v=cYWOCZMg3Hg

Bardzo krótka, ale sztywna strefa kontrolowanego zgniotu "japończyka" pochłania energię zderzenia offsetowego przy prędkości 64 km/h i pokryciu czołowym 40 proc.. Deska rozdzielcza lekko się przemieściła do wnętrza kabiny, także przestrzeń na nogi uległa lekkiej deformacji. Jednak przestrzeń przeżycia dla pasażerów pozostała nietknięta. Airbagi czołowe oraz napinacze pasów zadziałały prawidłowo. Konstrukcja kabiny w okolicach kończyn dolnych wymaga jednak jeszcze dopracowania.


W teście najechania od tyłu pod kątem zgodnie z normami amerykańskimi w samochód uderzyła ważąca 1400 kilogramów konstrukcja stalowa rozpędzona do 80 km/h, ale i podczas tego badania elektryczny samochód zachował stabilność.

ADAC domaga się, by także elektryczne samochody o lekkiej konstrukcji, które mają być wprowadzane w przyszłości na rynek, wyposażane były w stabilną klatkę bezpieczeństwa. Nawet w samochodach elektrycznych nie wolno iść na kompromisy w dziedzinie bezpieczeństwa. Konieczne jest też zapewnienie w pełni bezpiecznej konstrukcji i montażu systemów wysokonapięciowych aut elektrycznych. W i-MiEV wszystko to rozwiązano w prawidłowy sposób. System zabezpieczenia w układach elektrycznych zapewnia ochronę przed porażeniem prądem nie tylko pasażerom tego auta, ale również ekipie ratowniczej.