Przed rokiem Lech Witecki, szef GDDKiA, w wywiadzie dla „DGP” zadeklarował, że na budowę nowych dróg w 2010 r. wyda 31,3 mld zł. Wynik będzie o co najmniej 10 mld zł niższy. Z najświeższych danych GDDKiA wynika, że na razie wykonawcom wypłacono 14 mld zł.

I tak będzie rekord
– Na koniec roku wydatki przekroczą 20 mld zł. To i tak będzie rekord. Na początku 2010 roku otrzymaliśmy do dyspozycji na inwestycje nie 31 mld zł, ale 27 mld zł. W związku z intensywną zimą oraz trzema falami powodzi prognoza wydatków była modyfikowana. Niemniej jeśli spojrzeć na realne wydatki drogowe na inwestycje w ostatnich latach, to co roku są one większe. W 2006 r. sięgnęły 7,8 mld zł, w 2007 r. 10 mld zł. I dopiero lata 2008 – 2010 przyniosły większe kwoty – między 13 i 20 mld zł rocznie – mówi Lech Witecki, szef GDDKiA.

W 2009 r. drogowe inwestycje pochłonęły 18,4 mld zł, dwa lata wcześniej – 13,6 mld zł. Za każdym razem rząd obiecywał jednak, że wyda więcej. Przed rokiem 28 mld zł, a w 2008 r. blisko 18 mld zł.

W tym roku niższe od zakładanych wydatki GDDKiA tłumaczy przede wszystkim powodziami i ulewnymi deszczami, które kilka razy paraliżowały drogowe inwestycje.

– Trudno w to uwierzyć, ale tegoroczny sezon budowlany w praktyce rozpoczął się na dobre dopiero w sierpniu – mówi Lech Witecki.

Według naszych informacji na wysokość tegorocznych wydatków mają też wpływ okoliczności związane z długim rozstrzyganiem przetargów. Firmy skarżą się, że urzędnicy przeciągają procedury.

Z naszych informacji wynika, że niższe wydatki na drogi wynikają również z opóźnień w terminowym rozpoczynaniu prac budowlanych. Wykonawcy mają kłopoty z kompletowaniem sprzętu potrzebnego do budowy.

Brakuje maszyn
Towarem najbardziej rozchwytywanym w ostatnich tygodniach są palownice, które służą do wykonywania fundamentów pod obiekty inżynieryjne. Między innymi z tego powodu Poldim realizujący jeden z południowych odcinków A1 oraz irlandzka firma Siac pracująca na ponad 30-km fragmencie A4 zawalają terminy. Poldim zamiast na 34 obiektach inżynierskich, np. wiaduktach, prowadzi prace tylko na sześciu.

Opóźnienia w realizacji programu przekładają się na wydatki. Bank Gospodarstwa Krajowego, który sprzedaje obligacje drogowe, odwołał ostatnią tegoroczną transzę o wartości ok. 2,5 mld zł. – Generalna Dyrekcja nie zgłosiła zapotrzebowania na finansowanie – usłyszeliśmy w banku.

Mimo kłopotów GDDKiA zapewnia, że terminy oddania nowych dróg nie są zagrożone.

– Jesteśmy w stałym kontakcie z wykonawcami. Monitorujemy wszystkie opóźnienia. W każdym takim przypadku opracowywany jest plan nadrobienia zaległości. Co ważne, wprowadziliśmy specjalne procedury odbioru, które zakładają, że pieniądze są przelewane wykonawcy dopiero po przedstawieniu wyników prac laboratoriów drogowych i pomiarów geodezyjnych – po to, aby nasze inwestycje miały najlepszą jakość. I tu przykład – Budimex budujący odcinek autostrady A4 ma zaległe płatności na 100 mln zł, bo nie przedstawił jeszcze wyników badań – zapewnia Lech Witecki.