Wehikuł ma blisko 4,5 metra długości i troje drzwi. Toczy się na wielkich 20-calowych kołach z szerokimi i niskoprofilowymi oponami. Z przodu przez przezroczyste i zadziornie wąskie klosze iluminują światła w technologii LED. Całość wygląda jak pojazd księżycowy.

W kosmicznej kabinie dominuje biel podświetlona czerwonymi neonami. Urozmaicenia to metaliczne i seledynowe wstawki. Każdy z czterech pasażerów ma osobny, futurystycznie ukształtowany fotel z pięciopunktowymi pasami.

Większość funkcji można obsługiwać przez dotykowy monitor o niespotykanym kontraście. Poza tym jest system Bluetooth plus audio z twardym dyskiem i technologią Blu-ray, która mieści 10 razy więcej informacji niż format DVD.

Motor? Już nie tak "wymyślny" - to tradycyjny 2.2-litrowy turbodiesel, który oddaje moment obrotowy na cztery koła przez automatyczny układ napędowy ATT. Spryciarz wyczuwa, kiedy jest ślisko i bez pytania kierowcy o zdanie sam pilnuje bezpiecznej trakcji.

Prototyp powstał specjalnie na trwający salon samochodowy w Seulu. Właśnie tam specjaliści z Kii chwalą się, że KND-4 to pierwszy ich pojazd, który jak nigdy dotąd łączy ciekawy styl z zaawansowaną technologią. Wygląd stanowczo zdradza aparycję przyszłych kompaktowych SUV-ów koreańskiego producenta. Jeśli to prawda, to jesteśmy za!