Motor ściągnięto z najwyższej półki magazynów volvo. Jednak nie każdy wie, że 4,4-litrową jednostkę specjalnie do terenowego XC90 opracowała Yamaha.

Teraz konstruktorzy speedstera wstawili monstrum za plecy kierowcy. Najlepsze w nim jest to, że kiedy w przewodach popłynie bioetanol zamiast bezołowiowej, daje 340 KM zamiast standardowych 315. Tak duża moc w tylnonapędowym aucie wagi piórkowej smakuje jak prawdziwy "wściekły pies"!

Całość to pomysł i konstrukcja Leifa Tufvenssona. Od podstaw zbudował misterne zawieszenie, które przymocował do aluminiowej ramy. Jak w każdym hot rodzie, przednie koła są mniejsze od tylnych.

Stylowe nadwozie z włókien węglowych jest opływowe niczym łódź. Nic nie zakłóca naciągniętej linii. Samochód nie ma nawet lusterek. Dlaczego? Konstruktorzy do patrzenia za siebie wykorzystali trzy kamery. Poza tym niewielkie reflektory to bardzo mocne ksenony helli, więc kierowca zauważy nawet miniłosia.

Kompozytowy dach to oddzielna konstrukcja, którą w słoneczne dni najlepiej zostawiać w garażu. Super, tylko jest jeden szkopuł, przed wycieczką trzeba wiedzieć, że… na pewno nie spadnie deszcz.

Innym widowiskowym gadżetem jest system chłodzenia - tylna klapa uchyla się automatycznie za każdym razem, kiedy komputer stwierdzi wysoką temperaturę silnika.

Samochód powstaje na indywidualne zamówienie i kosztuje ok. 340 tys. dolarów (1,2 mln zł). Zanim jednak zlecimy przelew, warto zobaczyć, jak jeździ upatrzone cudo…