Zgodnie z planem rządu, od 4 stycznia 2016 roku każdy kierowca, który otrzyma prawo jazdy po raz pierwszy, będzie podlegał rygorystycznemu, trwającego dwa lata okresowi próbnemu. Związane są z nim liczne obowiązki i ograniczenia. Jednym z nich jest obowiązek naklejania z przodu i z tyłu samochodu (np. na szybie) nalepki z zielonym symbolem liścia klonowego. Samochód trzeba będzie w ten sposób oznakować przez pierwszych osiem miesięcy od dnia uzyskania uprawnień.

Choć większość kandydatów na kierowców podchodzi do nowego wymogu ze zrozumieniem, to jednak pojawiają się pytania, w jakich konkretnie sytuacjach trzeba będzie oklejać samochód. Co jeśli pożyczamy na chwilę auto od znajomego lub jednego z rodziców? Jedziemy w delegację samochodem służbowym? Lub wypożyczamy samochód w jednym z serwisów rent-a-car?

Ministerstwo Infrastruktury i Rozwoju nie pozostawia złudzeń. - W każdym przypadku pojazd kierowany przez osobę w okresie próbnym do 8 miesiąca od uzyskania prawa jazdy będzie musiał być oznakowany nalepką z zielonym liściem klonowym - ucina Piotr Popa, rzecznik resortu.

A więc nie ma zmiłuj, listki będą potrzebne i to w dużej ilości. I to nie przypadkowe - ustawa o kierujących pojazdami precyzuje, że naklejka ma być okrągła, tło białe, a listek - zielony. Sam wzór nalepki z liściem na białym tle o wymiarach 11 na 11 cm został dokładniej określony w rozporządzeniu w sprawie rejestracji i oznaczania pojazdów.

Sprzedawcy już zacierają ręce. - Cena jednej naklejki na szybę czy karoserię auta to ok. 2 zł. Bardziej przezorni kierowcy zapewne zainwestują w zielone listki z przyssawką, do wielokrotnego użytku w cenie 8 zł za sztukę - mówi nam jeden ze sprzedawców, który na swojej stronie internetowej już przestrzega, że listki staną się obowiązkowe od 2016 roku. - Niewątpliwą zaletą listków z przyssawką jest możliwość ich wielokrotnego użycia. Pytanie jednak, gdzie na codzień trzymać dwa takie „gadżety” ? Do portfela trudniej będzie je zmieścić niż zwykłe naklejki - dodaje.

Rynek jest co najmniej perspektywiczny. W 2014 r. miesięcznie wydawano po raz pierwszy od ok. 24 tys. do 36 tys. praw jazdy. Zakładając, że jeśli w każdym miesiącu po zapas np. 10 naklejek wybierze się ok. 30 tys. świeżo upieczonych kierowców, to roczne obroty producentów naklejek - tylko i wyłącznie dzięki sprzedaży listków - wzrosną o ponad 7 mln zł.

Choć sytuacja może wydawać się nieco problematyczna, podobne rozwiązania od lat funkcjonują w innych krajach. Przykładowo we Francji młodzi stażem kierowcy muszą nakleić literkę „A” (od „apprenti”, czyli „uczeń”). Z kolei Wielkiej Brytanii brak na samochodzie specjalnej naklejki z literą „L” może skutkować kilkoma punktami karnymi i grzywną w wysokości 60 funtów.

Jest jednak pewien wytrych, z którego młodzi stażem kierowcy z chęcią będą korzystać. Jak pisaliśmy w „Dzienniku Gazecie Prawnej”, ustawodawca wprowadzając nowy obowiązek, nie pomyślał o karach za niewywiązywanie się z niego.

Jeżeli do stycznia nie zostaną opracowane nowe przepisy, wówczas w przyszłym roku policja nie będzie miała formalnych podstaw do ukarania początkującego kierowcy za brak listka lub naklejkę niezgodną z przyjętym wzorem.