Nie stanie się to od razu, autorzy projektu przewidzieli okresy przejściowe. Fotoradary stacjonarne mają być nieodpłatnie przekazane przez strażników w ręce Inspekcji Transportu Drogowego po upływie 18 miesięcy od dnia wejścia w życie ustawy. Urządzenia mobilne mają trafić w ręce policji już po trzech miesiącach. Również nieodpłatnie.

CZYTAJ TAKŻE NEWS dziennik.pl: GITD w 2014 wystawiła 63 proc. więcej mandatów niż w 2013>>>

Samorządowcy są zbulwersowani takim postawieniem sprawy. Ustawodawca nie może nieodpłatnie przejąć majątku gminy. To nic innego jak upaństwowienie majątku samorządowego. Jeśli rząd zamierza to zrobić, powinien wpierw wypłacić nam odszkodowanie – nie kryje zdenerwowania Leszek Kuliński, wójt gminy Kobylnica uznawanej za "królową" fotoradarowych gmin. Kobylnica ma dziś sześć fotoradarów stacjonarnych, które kosztowały gminę ok. 1,4 mln zł. W 2013 r. dzięki nim do budżetu gminy wpłynęło 6 mln zł (to 15 proc. dochodów gminy), a w rekordowym 2010 r. – nawet 8 mln zł.

Kulińskiemu wtóruje wójt Człuchowa Adam Marciniak. Propozycje PO to jest bezprawie. Strażnicy gminni, przynajmniej moi, przyczynili się do spadku liczby wypadków w gminie. Piraci drogowi i ludzie, którzy piastują eksponowane stanowiska, prowadzą dziś nagonkę na strażników – irytuje się wójt. Również zapowiada, że po dobroci gminnych urządzeń nie odda. Człuchów wydał ponad milion złotych na fotoradary używane przez strażników. – Obecnie jest pięć fotoradarów stacjonarnych, każdy wart ok. 200 tys. zł. Do tego dochodzi jeden mobilny fotoradar – wylicza wójt. Gmina pozyskuje z nałożonych grzywien 7 mln zł, ale jak zapewnia Adam Marciniak, z tego 4 mln zł musi wydać na usługi pocztowe, zatrudnienie pracowników administracyjnych, serwisowanie sprzętu, usługi prawne.

Samorządowcy mają wątpliwości, czy inspekcja ma wystarczającą liczbę pracowników, by być w stanie obsłużyć praktycznie dwukrotnie większą liczbę fotoradarów niż obecnie. A taki właśnie byłby efekt przejęcia fotoradarów gminnych. – W samym powiecie człuchowskim inspekcja musiałaby zatrudnić ok. 30 osób, by obsłużyć wszystkie sprawy - twierdzi Marciniak.

Pytany przez nas konstytucjonalista dr Ryszard Piotrowski uważa, że jeśli pieniędzy na kupno fotoradarów nie dał samorządom budżet, to powinny one mieć możliwość ich odzyskania. – Byłbym ostrożnym zwolennikiem uzupełnienia przepisów lub stworzenia podstawy do rekompensowania samorządowi kosztu zabranego sprzętu – mówi ekspert.

Samorządowców irytuje także to, że przejęcie (zwłaszcza nieodpłatne) fotoradarów może oznaczać de facto likwidację większości z nich. Jak pisaliśmy w kwietniu 2014 r., inspektorzy obawiają się, że nawet 80 proc. takich urządzeń może być za starych lub niekompatybilnych z Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym GITD. Oznaczałoby to, że przejęte urządzenia byłyby bezużyteczne. GITD nie chce komentować sprawy na tym etapie.