Policjanci z warszawskiej drogówki na zielonym świetle wjeżdżają oznakowaną kią na pl. Trzech Krzyży. Nagle z boku dostrzegają rozpędzone bmw. Kierowca policyjnego radiowozu w ostatniej chwili do oporu wcisnął pedał hamulca.

- Z bieżnika opon po tym hamowaniu nic nie zostało - powiedział w rozmowie z gazeta.pl jeden z funkcjonariuszy. Do kraksy miało brakować centymetrów.

Po chwili okazało się, że za kierownicą czarnego BMW siedział europoseł Solidarnej Polski Jacek Kurski, warszawska "jedynka" tej partii w wyborach do Parlamentu Europejskiego za tydzień. 

Zwykły kierowca za wjazd na skrzyżowanie przy czerwonym świetle dostałby 500 zł mandatu i 6 punktów karnych. Jednak nie parlamentarzysta, którego chroni immunitet.