Dziennik Gazeta Prawana logo

Autostrada dla papieża Franciszka, korki będą nieziemskie

6 czerwca 2016, 07:16
Ten tekst przeczytasz w 5 minut
Zjazd z autostrady A1 w Rusocinie
Zjazd z autostrady A1 w Rusocinie/PAP Archiwalny
W lipcu zostanie otwarty odcinek A1. Ominiemy nim Łódź, jadąc nad morze. Zwiększony ruch utknie pod Toruniem. Bo bramki będą zamknięte.

Wyczekiwany odcinek autostrady A1 ze Strykowa do Tuszyna pozwoli objechać Łódź od wschodu. 40 km nowoczesnej arterii spina układ dróg szybkiego ruchu w centralnej Polsce. Dzięki nim w węzeł autostrad A1 i A2 w Strykowie wjedzie strumień aut od strony Piotrkowa Trybunalskiego (z ekspresówki S8 i gierkówki). Jak dowiedział się DGP, kierowcy ruszą nim jeszcze przed Światowymi Dniami Młodzieży (ŚDM), które zaczynają się 27 lipca. Nieoficjalny plan jest taki, że miałoby się to stać już w połowie miesiąca.

Zapisany w umowach termin otwarcia to 6 sierpnia. Resort infrastruktury poprzez GDDKiA naciskał jednak, by stało się to przed ŚDM, bo fragment A1 został wyznaczony jako jeden z korytarzy do obsługi tej imprezy. Ale był problem z poskładaniem drogowych puzzli: umowy są trzy (za łącznie ponad miliard złotych), a odcinki trzeba otworzyć jednocześnie. Dostosowały się Budimex i Mota-Engil, ale nie spieszyło się Strabagowi. Wiemy nieoficjalnie, że wykonawca chciał od GDDKiA za przyspieszenie prac aneksu na 4,5 mln zł (do kontraktu wartego prawie 340 mln zł).

P.o. generalny dyrektor dróg krajowych i autostrad Jacek Bojarowicz zdecydował, że dopłat do kontraktu nie będzie. Mimo to po kilku tygodniach klinczu prace ruszyły.

– wylicza Maciej Zalewski, rzecznik łódzkiej GDDKiA.

W branży mówi się, że Strabag zmobilizował ludzi i sprzęt, żeby nie podpadać rządowemu inwestorowi, bo ma w perspektywie kolejne duże zlecenia do 2025 r.

Rządowy inwestor jest ostrożny w wypowiedziach. – – zastrzega Maciej Zalewski. – – przyznaje.

Nowym odcinkiem da się przejechać bez zatrzymywania trasę między Wrocławiem, Łodzią i Trójmiastem. A to będzie oznaczało wprowadzenie dodatkowego ruchu na autostradę A1 między Strykowem a Gdańskiem, która w letnie weekendy i tak przeżywa oblężenie. W 2014 i 2015 r. koncesjonariusz GTC notował między Toruniem a Gdańskiem w sierpniowe weekendy spiętrzenia ruchu ponad 90 tys. aut na dobę.

– przewiduje Adrian Furgalski, wiceprezes Zespołu Doradców Gospodarczych „Tor”. – – tłumaczy.

W lipcowe weekendy 2014 r. kolejki do bramek na A1 były tak długie, że ówczesny premier Donald Tusk zdecydował, żeby podnieść szlabany. Rok później tymi śladami poszła premier Ewa Kopacz z tą różnicą, że pierwsze otwarcie nastąpiło już w czerwcu. Kosztowało to Skarb Państwa odpowiednio 20 i 50 mln zł.

Rząd Beaty Szydło postanowił się z tego zwyczaju wyłamać. Minister infrastruktury Andrzej Adamczyk zapowiedział to DGP w grudniu. A w ciągu ostatnich tygodni Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa (MIB) potwierdziło, że nie zmienia tego nawet perspektywa wydłużenia autostrady na południe. – – powtarza Elżbieta Kisil, rzeczniczka MIB.

– powątpiewa Adrian Furgalski. Jednocześnie przyznaje, że otwarcie bramek jest bezcelowe. – – wskazuje.

Robert Chwiałkowski z Siskomu twierdzi, że nie należy przeceniać wpływu otwarcia nowego odcinka na fragment północny trasy A1, a otwieranie bramek to był błąd. – – podkreśla ekspert.

Dla prywatnego koncesjonariusza, spółki GTC, nie ma znaczenia, czy bramki są otwarte, czy zamknięte. Jego wynagrodzenie nie jest uzależnione od wysokości wpływów z bramek. Pokrycie braku wpływów z opłat w Krajowym Funduszu Drogowym idzie z kieszeni podatników. – – przypomina Adrian Furgalski.

– komentuje sytuację Krzysztof Król z Polskiej Izby Informatyki i Telekomunikacji. Jak podkreśla, rozwiązaniem byłby elektroniczny system, który usprawniłby przejazd przez punkty poboru opłat (np. kierowca sam otwierałby bramkę za pomocą urządzenia pokładowego, a przedpłacona należność byłaby ściągana z jego konta).

Była minister infrastruktury Elżbieta Bieńkowska zapowiadała, że system elektroniczny dla aut osobowych zacznie działać już w 2016 r. Jej następczyni Maria Wasiak (też z PO) zdecydowała inaczej – wprowadzenie nowego rozwiązania postanowiła zgrać z przetargiem na operatora systemu viaTOLL (do poboru e-opłat dla ciężarówek), czyli poczekać, aż w listopadzie 2018 r. skończy się umowa z Kapschem. Obecny minister Andrzej Adamczyk też nie zamierza rozpoczynać wdrażania systemu, który zmniejszy zatory na bramkach, zanim nie zostanie wskazany operator viaTOLL.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj