Dzięki listopadowemu wynikowi tegoroczna sprzedaż nowych pojazdów już przekroczyła ubiegłoroczną – od stycznia z salonów wyjechało ponad 273 tys. nowych aut, czyli o niemal 2 tys. więcej niż w tym samym okresie roku ubiegłego.

Reklama

Dealerzy przyznają, że tak dobrego miesiąca nie mieli od sześciu lat. Ostatni raz magiczna trzydziestka pękła w kwietniu 2004 roku – wtedy sprzedali rekordową liczbę aut tuż przed naszym przystąpieniem do Unii Europejskiej. Powód skoku sprzedaży był ten sam co dziś – zmieniające się przepisy dotyczące odliczeń VAT od samochodów z kratką.

Właśnie styczniowa zmiana prawa sprawia, że klienci szturmują salony. Szczególnie ci flotowi. Dealerzy przyznają, że grudzień może być jeszcze lepszy. – Już w pierwszym tygodniu ostatniego miesiąca roku przeżywaliśmy prawdziwe oblężenie. Klienci wykupili praktycznie wszystko, co zostało nam na składzie. Teraz zamawiają samochody na przyszły rok i robią przedpłaty, aby mogli odliczyć od nich VAT – opowiada nam sprzedawca w jednym z krakowskich salonów Skody.

Ale do salonów coraz chętniej zaglądają także klienci indywidualni. Kuszą ich promocje na samochody, których nie można dostać w wersji z kratką (głównie auta miejskie oraz sedany), lecz także świadomość tego, że od stycznia zwiększa się z 22 do 23 proc. stawka VAT na auta.

Zdaniem wszystkich dealerów grudzień będzie pod względem sprzedaży jeszcze lepszy niż listopad, co wpłynie na wynik całoroczny. Praktycznie za pewnik można przyjąć to, że w tym roku z salonów wyjedzie ponad 300 tys. samochodów (ostatni raz tak dobry wynik branża motoryzacyjna zanotowała w 2008 i 2003 roku). Problem w tym, że po tłustym roku 2010 może nadjechać bardzo chudy rok 2011. Zdaniem zarówno samych dealerów, jak i analityków czeka nas powtórka z historii w 2004 roku, gdy po świetnym kwietniu załamała się sprzedaż majowa. Zbliżające się wielkimi krokami zmiany podatkowe sprawią, że już w styczniu salony zaczną świecić pustkami – nie będzie w nich zarówno samochodów (wykupionych do końca grudnia przez klientów firmowych), jak i samych klientów.