Kochasz dzieci? To kup im fotelik!

| Aktualizacja:

Zaledwie 30 procent fotelików dostępnych na rynku spełnia minimum bezpieczeństwa, ale jeśli do statystyk dodalibyśmy jeszcze wyroby z Azji, które często sprzedawane są pod polskimi markami, to wskaźnik ten zmniejszyłby się do około 10 procent.

wróć do artykułu
  • ~gość
    (2010-08-19 07:49)
    Taaa... A po co mam płacić za jakieś testy ADAC i przepłacać? Polskie testy wystarczą. Te z ADACiem tez są robione z reguły w Chinach i niczym się nie różnią. Skoro autorowi tych wypocin konkretnie płacą, to może przepłacać. Przeciętny Polak może kupić fotelik polskiej firmy z polskimi normami.
  • ~j.
    (2010-08-19 10:25)
    Dokładnie, też nie rozumiem powodu dla którego miałbym dopłacać do fotelika bo uzyskał 'certyfykat' ADAC. A o czym on tak naprawdę świadczy? O tym, że producent dał zarobić firmie certyfikującej. I tylko tyle.
    I nie raz słyszałem że ktoś kupił fotelik jakiejś firmy 'bo zrobili test ADAC'. W dodatku nie umiejąc nawet powiedzieć, jak właściwie ten test się zakończył.
  • ~bucefał
    (2010-08-19 19:43)
    przeczytaj wyniki testów ADAC i dopiero potem się wypowiadaj. Co zrobisz jak ktoś wjedzie ci w samochód i twoje dziecko zginie albo będzie kaleką? będzie miało zmiażdżone wnętrzności albo uszkodzony kręgosłup? Czy będziesz mógł sobie powiedzieć że zrobiłeś wszystko by zabezpieczyć swoją pociechę, czy może do końca życia będziesz dręczony myślą że jednak można było zrobić więcej. Testy robią eksperci i są one bardziej rygorystyczne niż obowiązujące normy. Jesteś ekspertem to kupuj bez testów, oby twoje dziecko nie musiało udowadniać za producenta jakości fotelika. Spokojnej drodi.
  • ~Kjojik
    (2010-08-20 13:36)
    A i jeszcze jedno, fotelik z dobrym wynikiem to nie wszystko, ważne aby go prawidłowo zamontować i prawidłowo przypną dziecko, niestety najlepszy fotelik nie zastąpi myślenia potem. Fotelik na isofix powinien zostać maksymalnie dopchnięty do fotela i jeśli to możliwe zapięty także 3cim punktem mocowania - kotwicą TopTeather, jeśli na pasy, to należy je maksymalnie naciągnąć i dopiero zacisnąć w foteliku, chodzi o maksymalne nieruchomienie fotelika w aucie, poza tym pasy uprzęży trzymającej dziecko muszą zostać ściągnięte do oporu, im ciaśniej, tym bezpieczniej, luźne pasy nie chronią.
  • ~m
    (2010-09-08 15:05)
    Jeżeli nie wiecie nic na temat fotelików samochodowych to się nie wypowiadajcie bo tylko siejecie zamęt.
    Nie ma czegoś takiego jak "polskie" normy. Wszystkie foteliki sprzedawane na terenie UE muszą spełnią normę ECE-R44/04. Aby uzyskać taką norme foteliki także są badane w crash testach, pytanie tylko w jakich?

    Aby uzyskać norme ECE fotelik badany jest podczas wypadku przy prędkości 30 km/h a manekiny nie posiadają zadnych czujników i są zbudowane z drewna.
    Fotelik przechodzi taki test jeżeli " drewniany manekin się nie połamie bądz nie ukruszy oraz jezeli fotelik sie nie odczepi z mocowania...

    Pytanie tylko czy jezdzimy z predkością 30 km./h na godzinie i zamiast dzieci wożymy Pinokia...

    TEsty ADAC, STiWa itp przeprowadzane są przy wyższych prędkościach bodajrze 64 km/h a manekiny mają czujniki przeciążeń. Dzieki którym można zbadać rzeczywiste obrażenia i przeciążenia jakie działaja na dziecko.

    Co do samych testów to przede wszystkim są one bezpłatne!! Nie ma możliwości aby zlecić badanie jakiegos produktu. To ADAC wybiera jaki fotelik zgadać i kiedy go zbadać. Możemy oczywiście snuć toerie spikowe o testach bezpieczeństwa ale faktem jest to że ADAC cieszy się większym zaufaniem w Niemczech niż ... policja a wszystkie testy dostępne są w formie video na stronie adac.de