- powiedział Jasiński.
Dodał, że w związku z pojawiającymi się zarzutami, iż dotychczasowe propozycje nie uwzględniają prawa unijnego, ministerstwo uzupełniło je o tzw. współczynnik deprecjacji (wcześniej sformułowane przez MF propozycje zmian w akcyzie uzależniały kwotowe stawki podatku od pojemności silnika i wieku pojazdu, tożsamego z określoną normą emisji spalin, w miejsce obecnie obowiązujących stawek). Informacja w tej sprawie została przekazana senatorom podczas wtorkowego posiedzenia połączonych komisji: ustawodawczej, infrastruktury oraz budżetu i finansów publicznych.
Wyjaśnił, że chodzi o współczynnik obniżający akcyzę wraz z wiekiem pojazdu, co uwzględnia utratę wartości samochodu z czasem. Rozwiązanie takie sprawdziło się na Węgrzech.
– poinformował.
Zaznaczył, że propozycja ta wynika także z analizy niekorzystnego dla Polski orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE w sprawie naszych przepisów akcyzowych od samochodów sprowadzanych z innych krajów Unii.
Według niego ostatnio publikowane w mediach tabele nowego podatku akcyzowego nie są ostateczne. Były roboczymi materiałami, które m.in. miały wyjaśnić funkcjonowanie mechanizmu deprecjacji.
Pytany, jaka propozycja jest więc obecnie na stole powiedział: - powiedział.
– podkreślił.
Jasiński mówił, że nowa konstrukcja podatku nie może doprowadzić do strat budżetu. - - powiedział.
Poinformował, że skutki budżetowe dla poszczególnych wariantów zostaną wyliczone do czasu kolejnego posiedzenia senackiej komisji, która ma zająć się zmianami 29 listopada.
- podkreślił Jasiński.
W Sejmie wiceminister Jasiński mówił odpowiadając na pytania posłów, że uszczuplenia w akcyzie od sprowadzanych samochodów o pojemności silnika powyżej 2 litrów mogą sięgać 400 mln zł rocznie. Zaznaczył, że nieprawidłowości dotyczą najczęściej takich właśnie aut.
Wskazał, że z analiz wynika, iż w przypadku pojazdów o pojemności silnika poniżej 2 litrów nie odnotowano znaczących różnic między wartością rynkową aut, a wartością wskazywaną w deklaracjach. - powiedział wiceminister. Dodał, że akcyzę na takie samochody podniósł rząd PO-PSL w 2009 r. z 13,6 proc.
Aby zobrazować skalę nieprawidłowości Jasiński posłużył się przykładem audi A6 o pojemności silnika 3 litrów z 2004 r. (to średni wiek sprowadzanych przez Polaków samochodów). Dla takiego samochodu przeciętna wartość wskazywana w deklaracjach akcyzowych wynosi 13,9 tys. zł, a podatek ok. 2,6 tys. zł. Tymczasem, jak mówił wiceminister, wartość rynkowa takiego pojazdu to 30,7 tys. zł. Od takiego samochodu należałoby zapłacić podatek w wysokości ok. 5,7 tys. zł, czyli ok. dwa razy więcej niż zwykle się płaci.
Wiceminister zaznaczył, że w przypadku niektórych marek skala zaniżania akcyzy jest jeszcze większa, ale średnio akcyza płacona wynosi ok. 50 proc. należnej. Z danych MF wynika, że dochody z tytułu rejestrowanych samochodów w 2015 r. wyniosły ok. 1,8 mld zł w 2015 r., a pojazdy po pojemności powyżej 2 l stanowią ok. 10 proc. liczby wszystkich pojazdów, które są nabywane wewnątrzwspólnotowo. Są jednak one odpowiedzialne za ok. 45 proc. dochodów akcyzowych z tego tytułu.
Zdaniem Jasińskiego zmiany w akcyzie powinny uwzględniać to, że Polska jest największym importerem starych samochodów w Europie, co przekłada się na bezpieczeństwo na drogach i zanieczyszczenie środowiska.
- tłumaczył Jasiński. Wskazał na tzw. normy euro, co wiąże się z wiekiem pojazdu i pojemność silnika.