Sprawę wypadku prezydenckiej limuzyny na autostradzie A4 bada Prokuratura Okręgowa w Opolu. Prowadzone przez śledczych dochodzenie dotyczy nieumyślnego sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym (artykuł 174 paragraf 2 Kodeksu karnego). Przestępstwo to jest zagrożone karą do 3 lat więzienia. W te chwili jednak dochodzenie to jest prowadzone "w sprawie", a nie "przeciw" komuś.
Wiadomo, że w sprawie przesłuchani zostali już świadkowie - m.in. dwóch funkcjonariuszy BOR, policjant, który był na miejscu incydentu, trzech świadków - pracowników autostrady, którzy zbierali fragmenty opony po zdarzeniu, dwóch ratowników medycznych oraz część świadków, którzy podróżowali wtedy A4.
Zimna krew i... mandat?
Czy może to oznaczać, że kierowcy prezydenckiego BMW grożą jakieś konsekwencje? O komentarz poprosiliśmy Komendę Główną Policji.
- mówi dziennik.pl mł. insp. Marcin Szyndler, rzecznik prasowy KGP.
Nasz rozmówca podkreśla, że postępowanie mandatowe stosowane jest w przypadku wykroczeń w ruchu drogowym, czyli czynu mniejszej wagi niż opisywany w art. 174 KK.
- mówi nam Szyndler.
Funkcjonariusze, którzy pojawili się na miejscu wypadku prezydenckiego BMW, użyli także alkomatu. - relacjonuje przedstawiciel KGP.
Prezydenckie BMW pod lupą
Teraz w Centralnym Laboratorium Kryminalistycznym Policji trwa badanie prezydenckiej limuzyny. obiecał rzecznik policji.
Pod lupę biegłych trafi m.in. uszkodzona opona Michelin PAX. - - wyjaśnia w rozmowie z dziennik.pl Maciej Brzeziński, szef magazynu Poradnik Auto Świat.
PAX jest to rodzaj opony run-flat, ale inny niż stosowany w większości aut cywilnych. W razie przebicia i utraty powietrza ciężar auta nie opiera się na wzmocnionych ściankach opony (klasyczny run-flat), lecz na zamontowanym wewnątrz pierścieniu (PAX). Dzięki temu samochód przez jakiś czas może sprawnie się poruszać i np. odjechać z miejsca zagrożenia.
Sprawę incydentu bada też BOR. MSWiA poinformowało, że minister Mariusz Błaszczak .
Sam Andrzej Duda nie miał wątpliwości co do zasług kierowcy.
- powiedział prezydent.
Wiadomo, że chwilę po tym incydencie prezydent przesiadł się do innego samochodu z kolumny BOR i wyruszył w dalszą drogę do Wisły. Ani jemu, ani żadnej z towarzyszących mu osób nic się nie stało.