Popularne auta segmentu B (toyota yaris, vw polo, opel corsa i inni) w momencie, gdy rodzina zaczyna się powiększać, stają się zbyt ciasne. Nie wszyscy jednak chcą przesiadać się do kompaktów, zwłaszcza jeśli autem poruszają się wyłącznie po zatłoczonych miastach, a tu jak wiadomo, mniejsze auto jest poręczniejsze. Z takiego założenia wyszli producenci samochodów tworząc tzw. mikrovany - samochody zbudowane na płycie podłogowej mieszczuchów, ale znacznie wyższe i dzięki temu przestronniejsze.

Pomysł wydawał się trafiony, a "napompowane" maluchy skazane na sukces rynkowy, jednak w naszym kraju tak się nie stało. Przyczyny tego można upatrywać w polityce cenowej, po prostu mikrovany często są droższe nawet od porównywalnych modeli kompaktowych z podobnymi (np. nissan note i tida). Patrząc w cenniki vengi wydaje się, że Kia uczy się na błędach starszych rywali. Podstawową odmianę vengi z 90-konnym benzyniakiem można kupić już za 39 900 zł. Sprawdzamy, jak sprawuje się Kia z tą jednostką napędową…

W mikrovanach najważniejsza jest funkcjonalność, ale trzeba przyznać, że venga oprócz tego wygląda atrakcyjnie i nowocześnie. "Kijanka", mimo że dziedzicząc płytę podłogową po modelu soul, ma jeden z większych rozstawów osi w klasie (261 cm), a jej nadwozie jest wysokie, to dzięki udanym zabiegom stylistów auto wygląda proporcjonalne. To, że jest znacznie przerośnięte zauważamy dopiero, gdy vengę zaparkujemy obok innych aut miejskich lub kompaktowych.


Ale wróćmy do funkcjonalności. We wnętrzu jest dużo miejsca zarówno z przodu jak i na tylnej kanapie - dzięki temu, że siedzimy wyżej i w bardziej wyprostowanej pozycji. W miejskim aucie gdzie bardzo często wsiadamy i wysiadamy jest to raczej zaletą, a nie wadą.

Dobre wrażenie sprawia praktycznie rozplanowana kabina. Znajdziemy tu sporą ilość różnej wielkości schowków i przede wszystkim prosty, ale pomysłowy patent, jakim jest przesuwana w przód i tył, tylna kanapa. Dzięki temu rozwiązaniu szybkim ruchem możemy w zależności od potrzeby powiększyć pojemność bagażnika (z 420 do 550, czyli więcej niż większość kompaktów; 1253 litrów po złożeniu kanapy) lub ilość miejsca dla pasażerów.

Równie istotne jest to, że duże i szeroko otwierające się drzwi ułatwia wsiadanie lub montaż dziecka w foteliku samochodowym. Trudno też przyczepić się do jakości plastików i ich spasowania w momencie kiedy rozmawiamy o sporym aucie za niespełna 40 tys. zł, może poza zbyt ponurym klimatem jaki tu panuje. Kolorowe wstawki w drzwiach i na desce znacznie rozweseliłyby czarne wnętrze vengi.


Ważniejsze jest jednak, jak podstawowy silnik o pojemności 1,4 l radzi sobie ze niemałą Kią (1178 kg)? Szału nie ma, ale 90 KM wystarczy do sprawnego poruszania się po ulicach miasta, pod warunkiem, że często będziemy sięgać do lewarka zmiany biegów.

Poza miastem nawet częste redukcje nie wiele pomogą, trzeba się po prostu nastawić na spokojną i cierpliwą jazdę. Wkręcanie silnika na wysokie obroty nie zamieni vengi w sportowca, w zamian w kabinie zrobi się głośno, a auto zacznie naprawdę sporo palić. Tym bardziej, że zarówno układ kierowniczy i zawieszenie Kii, choć zestrojone stosunkowo twardo, co jest ceną wysoko umieszczonego środka ciężkości, nie jest stworzone do szarżowania na krętych odcinkach drogi. Elektryczne wspomaganie jest bardzo intensywne, ale dzięki temu manewrowanie na ciasnych parkingach nie sprawia najmniejszego kłopotu nawet delikatnej kobiecie. Jeśli będziemy rozsądnie obchodzić się z pedałem gazu, venga zadowoli się 8,6 l/100 km, czyli nieco ponad litrem więcej niż sugeruje producent.


Werdykt? Za 39 900 zł dostaniemy dość skromnie wyposażone (wersja S, w standardzie ma: poduszki powietrzne kierowcy i pasażera, elektrycznie opuszczane szyby przednie, centralny zamek i alarm z pilotem, regulację kierownicy w dwóch płaszczyznach), ale funkcjonalne auto z wystarczającym silnikiem i 7-letnią gwarancją!

Bardziej wymagający mogą dokupić sporo akcesoriów, których ceny skalkulowano na rozsądnym poziomie, np.: radioodtwarzacz typu 2DIN z MP3 (1500 zł), manualną klimatyzację (3000 zł), lakier metalizowany (1700 zł), pakiet bezpieczeństwa z poduszkami powietrznymi bocznymi, kurtyną powietrzną i systemami kontroli trakcji i stabilizacji toru jazdy (2500 zł).

Kia od chwili debiutu vengi w styczniu 2010 roku sprzedała w Polsce 4112 sztuk tego auta. Niemal połowa kierowców decydowała się właśnie na benzynowy silnik 1.4/90 KM. Jakby nie liczyć całkiem duży kawałek tortu koreański producent wydarł konkurencji z Japonii i Niemiec…