Stało się to, o czym wśród budowlańców mówiło się od miesięcy – drugi co do wielkości austriacki koncern budowlany, złożył wniosek o uznanie niewypłacalności. Z szacunków austriackich mediów wynika, że firma jest zadłużona na kwotę 1,9 mld euro. Automatycznie musi więc poprosić o ochronę sądową, aby jej nie rozdrapali wierzyciele. Zagrożonych jest blisko 15 tys. miejsc pracy w całej Europie.

– To jest wniosek o przeprowadzenie procesu naprawczego pod nadzorem sądu gospodarczego w Wiedniu – wyjaśnia Karolina Szydłowska, rzecznik polskiego oddziału Alpine Bau. Dodaje, że w austriackim systemie prawnym termin ten oznacza to samo, co w polskim postępowanie układowe, które nie oznacza końca działalności spółki.

– Czekamy na decyzję sądu i wyznaczenie nadzorcy – dodaje. W tak rygorystycznym pod względem prawnym kraju jak Austria może się to stać nawet dziś. Co więcej, jeżeli będzie pozytywna decyzja sądu, sytuacja finansowa koncernu ulegnie nawet poprawie, bo automatycznie firma zostanie objęta ochroną prawną przed wierzycielami.

Jaka jest sytuacja w polskim przedstawicielstwie? Nikt nie chciał nas w firmie zapewnić oficjalnie, że pod względem finansowym wszystko jest w porządku. Nikt też nie kryje, że tak naprawdę być albo nie być zależeć będzie od woli wyznaczonego przez sąd nadzorcy.

Minister transportu Sławomir Nowak stwierdził w środę, że według jego wiedzy problemy Alpine Bau są związane raczej z kłopotami austriackiej części koncernu, a nie z kontraktami realizowanymi przez firmę w Polsce. – Będziemy szukali takich rozwiązań, aby wszystkie kontrakty drogowe szczęśliwie dokończyć – zapewnia Nowak.

Tyle że prace Alpine Bau w naszym kraju już po części zostały wstrzymane. W maju doszło do eskalacji konfliktu (Austriacy już raz zostali wyrzuceni z budowy i ponownie wygrali przetarg) z Generalną Dyrekcją Dróg Krajowych i Autostrad, dotyczącego mostu w Mszanie na południowym odcinku autostrady A1 i firma oświadczyła, że nie dokończy budowy. Krótko po tym autostradowa agencja ujawniła notatkę polskiej ambasady w Austrii. Opierając się na doniesieniach tamtejszych mediów, polska placówka informowała o trudnej sytuacji finansowej grupy Alpine. Z dokumentu wynikało, że Alpine Bau wpadła w kłopoty z powodu problemów hiszpańskiego koncernu FCC, który jest jej właścicielem. W 2006 r. FCC kupiło 80 proc., a w 2012 r. pozostały pakiet akcji.

Obecnie Alpine Bau buduje u nas jeszcze dwa odcinki dróg: S5 – pomiędzy Poznaniem i Wrocławiem oraz krajową „szesnastkę” na północnym wschodzie. Tam na razie nie słychać o problemach.

Koncern, poprzez jedną ze spółek zależnych buduje również hotel na warszawskim lotnisku im. Fryderyka Chopina. Jak twierdzą pracownicy Przedsiębiorstwa Państwowego Porty Lotnicze, które zleca wykonanie tych prac, od dwóch tygodni trudno na budowie zauważyć robotników. Przemysław Przybylski, rzecznik prasowy PPL zapewnia, że na razie spółka nie otrzymała od polskiego oddziału Alpine żadnych niepokojących sygnałów o planach porzucenia budowy.