Szefowie GM spodziewają się, że do 2015 koncern będzie testował rewolucyjną technologię, a trzy lata później pierwsze myślące samochody pojawią się na drogach. Według CNN, te rewelacje ma potwierdzić szef wszystkich szefów General Motors, czyli Rick Wagoner, podczas przemówienia w Las Vegas na wystawie Consumer Electronic Show (CES).

Amerykański koncern ma już na tym polu sukcesy. Skonstruowany wspólnie z Carnegie Mellon University pojazd o nazwie Boss (terenowy chevrolet tahoe) wygrał zeszłoroczny miejski wyścig bezzałogowych aut - Urban Challenge. Widowiskową imprezę organizuje amerykańska agencja finansująca badania na potrzeby militarne (DARPA).

Chevrolet-cyborg jest nafaszerowany elektroniką. Układ kierowniczy i gaz kontroluje specjalny komputer. Dla szybkiej orientacji w miejskiej dżungli auto ma cały rój sensorów, plus kamery pokładowe, radary i lasery do pomiaru odległości od przeszkód. Dzięki nim samochód widzi wszystko w trójwymiarze i naokoło siebie.

Mało tego, wehikuł rozpoznaje znaki drogowe, sygnalizację świetlną, może uczyć się trasy i wybierać najszybszą. Potrafi także reagować w nagłych sytuacjach - karambol na autostradzie czy wtargnięcie pieszego na drogę.

Tyle wizja aut-robotów, bardziej realna jest komunikacja między samochodami. W przypadku GM rozwiązanie nazwano V2V (vehicle-to-vehicle). Samochody potrafią rozmawiać ze sobą - dzięki GPS i bezprzewodowej komunikacji wymieniają się z innymi autami danymi o położeniu na drodze, prędkości, przyspieszeniu, a nawet warunkach jazdy.

Testy udowodniły, że technologia sprawdza się bardzo dobrze. Specjalnym komunikatem system ostrzegał kierowcę o innym uszkodzonym aucie (przewidział też obecność pieszych na poboczu). Alarm o nagłym hamowaniu czy kraksie pozwolił kierowcy znacznie wcześniej zwolnić i przygotować się do zatrzymania.

Kolejna sytuacja: inny samochód stoi lub jedzie bardzo wolno. Dzięki technologii V2V kierowca zbliżający się tym samym pasem otrzyma ostrzeżenie o zagrożeniu. Samochody prowadzą dialog - tylne światła stojącego pojazdu migają coraz szybciej, a kierowca auta nadjeżdżającego jest alarmowany dźwiękiem i wibracjami. Ma czas na unik lub hamowanie.

Zmiana pasa - po skomunikowaniu samochodów kierowca, który chce zmienić tor jazdy, jest ostrzegany o szybszym aucie na wybranym pasie (błysk diody w przednim słupku odpowiednio dla zagrożenia z lewej lub prawej strony i wibracje fotela). System uwzględnia prędkość obu pojazdów: im szybciej jedzie wyprzedzające auto, tym szybciej reaguje ostrzeżenie. Identyczna reakcja zachodzi, kiedy w martwym polu lusterka bocznego czai się "niewidoczny pojazd".

Karetka na sygnale! Dzięki technologii V2V kierowca nie tylko zna położenie i kierunek jazdy pojazdu uprzywilejowanego, ale także dostaje odpowiednie polecenia: "Zjedź na prawo!" czy "Zrób miejsce pomiędzy drugim a trzecim pasem!".

Uwaga roboty! Twórcy V2V pomyśleli też o manewrach drogowców. Samochód robotników będzie nadawał w informację, np. o treści - "Lewy pas zamknięty. Zjedź na prawo". Mało tego, informację o długotrwałych remontach można sygnalizować z odpowiednimi ograniczeniami prędkości.

V2V jest ciągle w fazie projektowej. Nad podobnymi rozwiązaniami pracują także np. Volvo i Mercedes. Jednak najważniejsze jest to, by auta każdej marki mówiły tym samym językiem (standardowy sygnał do komunikacji). Wtedy samochód z szóstym zmysłem będzie fajną sprawą.