W środę przed północą na stacji paliw Orlenu rozpętało się prawdziwe piekło. Desperat za kierownicą rozpędzonego volkswagena wbił się w jeden z dystrybutorów, po czym wyskoczył z auta i siekierą zaczął demolować inne dystrybutory oraz urządzenia stacji. 

Na widok radiowozu policji, wskoczył na stos butli z gazem i zaczął je rąbać siekierą. Jednym z ciosów rozszczelnił zbiornik, z którego zaczął wydobywać się silnym strumieniem gaz.

Policja zdecydował się ewakuować 66 osób z okolicznych mieszkań, ponieważ w każdej chwili groziła eksplozja. 

"Obecnie trwają oględziny na miejscu. Napastnik został zatrzymany i odwieziony do szpitala" - powiedział "Gazecie Wyborczej" Krzysztof Gaca, rzecznik prasowy KPP w Końskich.

Sprawcą jest 50-letni mieszkaniec powiatu przysuskiego w województwie mazowieckim.