W marcu, gdy na skutek antyrządowych rewolucji w krajach arabskich ceny ropy poszybowały powyżej 120 dol. za baryłkę, rząd ograniczył dozwoloną prędkość do 110 km/h. Hiszpania jest uzależniona od importowanego paliwa, a 13 proc. jej konsumpcji pochodzi z Libii, gdzie od czterech miesięcy trwają walki.

Po tym jak w ostatnich dniach cena ropy spadła o kilkanaście dolarów, władze zdecydowały się przywrócić od 1 lipca poprzedni limit. – Okoliczności się zmieniły i ten środek nie jest już potrzebny, więc wracamy do 120 km/h – powiedział wicepremier Alfredo Perez Rubalcaba. Przekonywał on, że dzięki temu ograniczeniu borykająca się z długami Hiszpania zaoszczędziła 450 mln euro.

W opinii wielu Hiszpanów celem zmiany było ratowanie budżetu, ale poprzez zwiększoną liczbę mandatów za przekraczanie prędkości.