W rozmowie z Wirtualną Polską Anna Chodzińska opowiada, że jest nie tylko jedną z pierwszych kobiet, ale jak dotąd jedyną Polką z prawem jazdy wydanym w tym kraju. - Powiedział mi to urzędnik tamtejszego Traffic Police Department - mówi. I przypomina, że zmiana prawa jest efektem królewskiego dekretu i częścią reformatorskich działań Mohammeda bin Salmana. Książę chce udowodnić, że kobiety mogą być dużą siłą w ekonomii i gospodarce kraju.

Polka opowiada, że chętnych na prawo jazdy nie brakuje. To dlatego w dużych miastach ciężko jest umówić się od razu na kurs. W największych miastach terminy zarezerwowane są do końca roku. Jej udało się znaleźć ostatnie wolne miejsce w małym miasteczku Taif.

Jak wygląda szkolenie? Saudyjki nie wyjeżdżają na miasto z instruktorem. Odbywają szkolenie na symulatorach. - Sam egzamin praktyczny jest banalny. Wykonuje się go tylko na placu manewrowym. Należy przejechać wokół ronda i zaparkować samochód w tym samym miejscu, w którym stał. Przy bardziej wymagającym egzaminatorze trzeba zademonstrować umiejętność jazdy wstecz, ale to mnie ominęło. Egzaminatorem jest policjant i nie wsiada z kobietą do samochodu. Obserwuje egzamin z zewnątrz - opowiada Anna Chodzińska.

Gdy wyjechała po raz pierwszy na miasto za kierownicą reakcje kierowców - mężczyzn były... spontaniczne. - Niektórzy otwierali okna na światłach, pytali skąd jestem, machali, pokazywali kciuki w górę, uśmiechali się, przepuszczali w korkach. W skrajnych przypadkach przyklejali do szyby kartkę ze swoim numerem telefonu - mówi. - Kilka dni temu pojechałyśmy na wycieczkę za miasto i miałam tam pierwszą kontrolę. Policjant wyglądał na zszokowanego, widząc cztery kobiety, dwie Czeszki i dwie Polki, w samochodzie. Poprosił o prawo jazdy i kilkukrotnie powtórzył, że to musi być saudyjskie prawo jazdy. Kiedy je zobaczył, cały czas się uśmiechał, gratulował i życzył nam szerokiej drogi.