Volkswagen I.D. R Pikes Peak z elektrycznym zespołem napędowym o mocy 500 kW (680 KM) zapisał się w historii motoryzacji oraz wyścigu Pikes Peak organizowanego w Górach Skalistych. Za kierownicą bolidu z Wolfsburga usiadł Francuz Romain Dumas i na trasie prawie 20-kilometrowego podjazdu pokonał konkurentów startujących w samochodach z silnikami spalinowymi.

Dumas z rezultatem 7 minut i 57,148 sekundy nie tylko poprawił dotychczasowy rekord w kategorii samochodów elektrycznych, lecz także rekord wszech czasów ustanowiony w 2013 roku przez Sebastiena Loeba Peugeotem 208 T16 Pikes Peak. I to o całe 16 sekund.

W efekcie Romain Dumas znalazł się na szczycie listy zwycięzców górskiego wyścigu Pikes Peak, zostawiając za sobą takie sławy, jak właśnie Sebastien Loeb, Walter Rohrl, Michele Mouton, Stig Blomqvist, Nobuhiro Tajima oraz Rod Millen i jego syn Rhys.

19,99 kilometrów, 156 zakrętów, tylko jedna próba. Romain Dumas świętował swoje czwarte zwycięstwo w legendarnym wyścigu górskim Pikes Peak International Hill Climb, który od 1916 roku został rozegrany łącznie 96 razy.

250 dni i jedyny taki samochód na świecie

Od ogłoszenia i rozpoczęcia realizacji "projektu Pikes Peak" 18 października 2017 roku do jazdy po rekord 24 czerwca 2018 roku minęło 250 dni.

Konstruktorzy rekordowego VW zdecydowali się, jak kiedyś w latach 1985, 1986 i 1987 w przypadku startującego w Pikes Peak Golfa Bi-Motor, na zastosowanie dwóch silników. W I.D. R Pikes Peak pracują dwie elektryczne jednostki napędowe o łącznej mocy systemowej 680 KM, (moment obrotowy 650 Nm). Auto razem z kierowcą waży mniej niż 1100 kg. Możliwości? Producent twierdzi, że teleportacja od zera do 100 km/h trwa 2,25 sekundy, a to już lepiej niż potrafią bolidy Formuły 1 i elektrycznej Formuły E.

Projektując zespół napędowy tego auta inżynierowie wykorzystali symulacje komputerowe, które pozwoliły określić optymalny stosunek energii i mocy potrzebnych do ustanowienia rekordu podczas wjazdu na szczyt Pikes Peak. W zakresie aerodynamiki trzeba było rozwiązać inną trudność – zrekompensować mniejszy docisk do podłoża spowodowany rozrzedzonym powietrzem jakie występuje na dużej wysokości. Rezultat? Smukłe i niskie nadwozie oraz wielki spojler z tyłu wyścigowego I.D. R Pikes Peak.

Volkswagen poszedł nową drogą także pod względem technologii ładowania akumulatorów – celem było stworzenie systemu jak najszybszego, a jednocześnie jak najbardziej ekologicznego ich zasilania. Regulamin zawodów nie ułatwiał zadania – w wypadku przerwania wyścigu ładowanie nie mogło trwać dłużej niż 20 minut. Potrzebną do tego energię elektryczną wytwarzały generatory znajdujące się przy linii startu, u podnóża góry Pikes Peak. Zdecydowano się na wybór gliceryny jako paliwa; z chemicznego punktu widzenia jest to alkohol cukrowy. Paliwo to – powstające np. podczas produkcji biodiesla – spala się nie emitując niemal żadnych szkodliwych substancji. Sama gliceryna nie jest szkodliwa, a nawet używa się jej jako dodatku do produkcji środków spożywczych i kosmetyków.

Pikes Peak jak poligon doświadczalny

2020 rok – wtedy Volkswagen przełączy się na prąd. I pojawi się na rynku nowa rodzina samochodów elektrycznych o nazwie I.D. – zbudowana na bazie platformy MEB zaprojektowanej wyłącznie dla tego typu aut. W jej skład wejdą modele I.D., I.D. CROZZ, I.D. BUZZ i I.D. VIZZION. Od 2025 roku Niemcy chcą produkować milion e-samochodów rocznie. Można powiedzieć, że udział w wyścigu górskim Pikes Peak inżynierowie potraktowali jako poligon do wypróbowania opracowanych już rozwiązań.

Pikes Peak, czyli wyścig w chmurach. Pierwsza edycja odbyła się w 1916 roku, co czyni zeń jedną z najstarszych imprez tego typu w Ameryce. Start przewidziano na wysokości 2862 m, różnica wzniesień 1440 m, po drodze jest 156 zakrętów. Trasa w 100 proc. asfaltowa i tylko jedna próba. Na wyniku mogą zaważyć zmiany ciśnienia atmosferycznego, temperatura, warunki pogodowe oraz szereg innych czynników. Wymaga to idealnego przygotowania samochodu, który do końca musi zachować pełną sprawność i osiągi. Pod koniec czerwca na szczycie Pikes Peak na wysokości 4302 m, gdzie znajduje się meta, nierzadko panuje temperatura poniżej zera.