Czerwone pulsujące światło ostrzega, że już za chwilę szlabany zostaną opuszczone. Mimo to kierowca autobusu ignoruje sygnał i wjeżdża na tory. Szlabany zamykają się i pojazd staje uwięziony na torowisku. W końcu pasażerowie zaczynają uciekać a szofer macha do maszynisty pociągu…

Pendolino uderzyło w tył autobusu, a ten - przesuwając się - połamał szlaban.

Wiadomo, że w pociągu było 210 pasażerów, a w autobusie 40. Nikt nie został ranny. Sprawą zajęła się już prokuratura. W czasie przesłuchania kierowca usłyszał zarzut bezpośredniego sprowadzenia niebezpieczeństwa katastrofy w ruchu lądowym - za co grozi od sześciu miesięcy do ośmiu lat wiezienia.