Niedawno głośno było o wyposażeniu gabinetu Komendanta Głównego Policji. Teraz "Fakt" opisuje pierwsze wnioski z kontroli trwającej właśnie w Głównym Inspektoracie Transportu Drogowego. 

Gazeta donosi, że były szef GITD generał Tomasz Połeć z trójką najbliższych współpracowników nie tylko podróżowali za granicę w ramach "programów współpracy", ale że też za te wyjazdy przyznawali sobie nagrody - niemal 300 tys. zł podczas dwóch lat (sam Połeć miał pobrać ponad 80 tys. zł).

"Fakt" twierdzi też, że były szef GITD bez pokwitowań brał na prywatny użytek z działu IT służbowy sprzęt (telefony, laptopy, kamery).

Mistrz kierownicy... wirtualnej

Kontrolerzy mieli wykryć, że były Główny Inspektor kupił do biura konsole do gier z akcesoriami oraz grami F1 i WRC, na których miał grać w pracy; niemal bez przerwy. 

Lista obejmuje m.in. trzy symulatory/fotele do wirtualnych wyścigów, trzy moduły przekładni biegów, trzy kierownice - wszystko to miało kosztować ponad 13,5 tys. zł. 

Wiadomo, że kontrola w GITD ma zakończyć się zawiadomieniem do prokuratury.

Tomasz Połeć szefował GITD od 2007 roku, a stopień generała przyznano mu na prośbę ministra transportu Sławomira Nowaka.

Połeć został zdymisjonowany na początku stycznia 2016 roku - na wniosek ministra infrastruktury i budownictwa Andrzeja Adamczyka odwołała go premier Beata Szydło.

Obecnie pełniącym obowiązki Głównego Inspektora Transportu Drogowego jest Alvin Gajadhur, czyli dotychczasowy rzecznik prasowy Inspekcji.