Wszystko wydarzyło się na gdańskiej Morenie. Właśnie tam jazdę Jacka Kurskiego sfilmował świadek. Według relacji internauty, po powrocie do bmw europoseł Solidarnej Polski ruszył, jadąc po ścieżce rowerowej, chodniku, przejeżdżając przez przejście dla pieszych, i włączył się do ruchu na rondzie.

- Nie wykluczam, że to ja - skomentował nagranie w "Kropce nad i" Jacek Kurski. - To jest przedszkole, do którego chodzi mój synek. Tuż obok mojego samochodu stoi ekipa TVN-u. Przy takim deszczu wycofywanie się groziło rozjechaniem ludzi, lepiej pojechać 10 metrów do przodu - ocenił Kurski. 

Stwierdził, że pod drzewem, które widać na nagraniu, dziennikarze nagrywali z nim rozmowę.

Zapytany przez Olejnik, dlaczego tam wjechał samochodem odparł: - To jest bardzo szeroka ścieżka rowerowa. Tam się po prostu staje. Wszyscy rodzice o tym wiedzą.

- To oczywiście rodzaj pewnego nadużycia - dodał. - Ale w deszczu bezpieczniej było tak wyjechać - podkreślił.

Co na to policja? W opinii mundurowych kierowca sfilmowanego BMW złamał kilka przepisów. Po podliczeniu mandat wynosiłby ok. 750 zł i 8 punktów karnych.