Renault 4 E-Tech Plein Sud - pierwsza jazda
Oryginalne Renault 4 wpisało się w krajobraz Francji jako samochód do wszystkiego. To model, do którego przesiadali się kierowcy Citroena 2CV - samochód uniwersalny, stanowiący narzędzie, a nie symbol statusu. Dość powiedzieć, że modernizowana czwórka, która światło dzienne ujrzała w latach 60., była wytwarzana... aż do 1994 roku! Skalę sukcesu podkreśla fakt, że już po 4,5 roku produkcji z taśm zjechało milion "czwórek".
Renault 4 z dawnych lat występowało również w wersji ze składanym dachem - Plein Air opracowany na potrzeby armii nie posiadał nawet drzwi - zamiast tego pasażerowie "chronieni" byli łańcuchami. Nowe Renault 4 Plein Sud zgrabnie nawiązuje do charakteru poprzednika - porzucając przy tym spartański charakter i militarne skojarzenia.
Renault 4 E-Tech Plein Sud to strzał w dziesiątkę
Retrofuturystyczny design nowej czwórki aż prosił się o wariant z otwieranym dachem (nie trzeba chyba wyjaśniać, że tego samego oczekujemy od Twingo...) - składane, materiałowe poszycie pozwala na jazdę pod gołym niebem i choć obecność słupków i elementów konstrukcji dachu sprawia, że nie da się nazwać francuskiej nowości "kabrioletem", zastosowanie faltdachu ma również bardzo wiele zalet.
Mierzące 4,14 m Renault ma być samochodem uniwersalnym, a składany dach tylko w minimalnym stopniu rzutuje na właściwości elektrycznego crossovera. Trzeba przyznać, że Francuzi się postarali - mimo ogromnego otworu, obecność miękkiego dachu praktycznie w ogóle nie zmienia właściwości akustycznych. Podczas jazdy odrobinę większy hałas doskwiera tylko w tunelach i na autostradzie - głównie przez to, że materiałowe poszycie przepuszcza nieco więcej dźwięków otoczenia. Nie doskwiera tu żaden świst czy szum, typowe dla kabrioletów z miękkim dachem. Mechanizm dachu działa do prędkości 90 km/h, a mały deflektor, czyli owiewka na górze przedniej części dachu, dba o to, żeby wiatr we włosach nie przybrał skali huraganu. Ponadto, Renault chwali się też niemal niezmienioną sztywnością nadwozia w porównaniu z tradycyjną wersją nowej czwórki.
Nowy kabriolet Renault - oto Plein Sud
Choć nowa czwórka z półotwartym nadwoziem ma być autem uniwersalnym, zastosowanie ogromnego faltdachu wymusiło pewne kompromisy. Na tylnej kanapie jest teraz jeszcze ciaśniej. Miejsca nad głową ubyło i to o parę centymetrów - pasażerowie o wzroście powyżej 180 cm nie rozsiądą się tu zbyt wygodnie.
Pokaźny jest za to bagażnik - 420 l pojemności w tej klasie to znakomita wartość. Po złożeniu tylnej kanapy (dzielonej w układzie 40/60) przestrzeń ta rośnie do 1405 l.
Wnętrze Renault 4 Plein Sud nie różni się od tego, które znamy już ze zwykłego Renault 4. To niemalże kopia kokpitu Renault 5, z poziomo umieszczonym ekranem dotykowym, sporymi cyfrowymi zegarami i selektorem skrzyni biegów zamocowanym przy kierownicy. Francuska marka trzyma się wypracowanych parę lat temu rozwiązań i opakowuje nowe technologie (m.in. usługi Google) w szykowny projekt. Za kierownicą nie ma zbyt wiele miejsca, ale jazda nawet w dalsze trasy nie będzie szczególnie uciążliwa.
Renault 4 Plein Sud - napęd, silniki
Jak zastosowanie otwieranego dachu wpłynęło na zasięg i zużycie energii? Renault obiecuje, że straty są nieznaczne, bowiem zarówno w kwestii masy (+19 kg) jak i aerodynamiki, 4 Plein Sud nie odstaje zbyt mocno od tradycyjnego wariantu. Zamiast 409 km zasięgu do dyspozycji mamy obietnicę 392 km. Taki wynik bez trudu możemy osiągnąć w realnych, drogowych warunkach - zużycie z naszej trasy testowej biegnącej przez różne typy dróg wyniosło ok. 14 kWh/100 km, bez przesadnego oszczędzania. Powolna jazda w mieście pozwala na osiągnięcie 11 kWh/100 km.
Renault 4 Plein Sud występuje tylko w topowej wersji napędowej - w podwoziu umieszczono akumulator o pojemności 52 kWh, a na przedniej osi pracuje 150-konny silnik elektryczny. Przyspieszenie od 0 do 100 km/h zajmuje 8,2 s, a prędkość maksymalna to 150 km/h.
Tyle kosztuje crossover Renault. Plein Sud to wyjątkowa nowość
Ile kosztuje Renault 4 Plein Sud? Oferta sprawia, że trudno doszukiwać się potencjału na rynkowy hit - wszystko przez to, że w polskim cenniku wariant z otwieranym dachem występuje tylko w topowej wersji wyposażenia. Za samochód ze zdjęć trzeba zapłacić 169 500 zł, czyli o 8 tys. złotych więcej niż za tożsamą wersję z klasycznym dachem. Dopłata nie jest wielka, ale finalnie cena nie należy też do najniższych. Dla porównania, Renault 4 w podstawowej specyfikacji z silnikiem 120 KM i baterią 40 kWh wycenione zostało na 130 500 zł.
Czwórka z otwieranym dachem w standardzie oferuje m.in. podgrzewane fotele, indukcyjną ładowarkę do smartfona, nawigację Google Maps oraz inne usługi Google, a także adaptacyjny tempomat. Dopłaty nie wymagają też m.in. pompa ciepła oraz ładowarka pokładowa AC 11 kW. Za możliwość ładowania dwukierunkowego (V2L) trzeba dopłacić 1000 zł.
Takie jest Renault 4 Plein Sud - test, pierwsza jazda
Oryginalne Renault 4 było przełomowe, przebojowe, a już po kilku latach produkcji wszechobecne - reinterpretacja klasycznego modelu nie ma raczej szans na powtórzenie sukcesu, a wariant ze składanym dachem, (oceniając przez pryzmat polskiego rynku) stanowi dziś niszę w niszy. Takie są fakty, ale oprócz nich liczą się też opinie - Plein Sud wygląda zjawiskowo i niesie pierwiastek emocji, którego na rynku aut nowych coraz trudniej się doszukać. To zgrabny, udany projekt, w którym kompromisy przybierają raczej łagodną postać. Czapki z głów, dachy w dół!
Dziennikarz i fotograf motoryzacyjny. Samochody to jego największa pasja, choć gotowanie, narty, siatkówka i koty również mieszczą się w top 5 jego zainteresowań. Absolwent Uniwersytetu Warszawskiego, doświadczenie w tworzeniu treści zdobywał w marketingu i jako współpracownik wielu redakcji, nie tylko internetowych. W Dziennik.pl śledzi branżowe newsy, testuje motoryzacyjne nowości i służy dobrą radą dla kierowców.