Nissan Ariya Nismo - test
Elektryczny SUV Nissana jest na rynku od 2022 roku i zdążył już dobrze okrzepnąć. Sprzedaż? Bez fajerwerków, ale za to z opinią solidnego, oszczędnego elektryka, który pomieści rodzinę. Ariya nie zaskakuje, nie budzi większych emocji, a w promocyjnych cenach staje się całkiem rozsądnym wyborem. Odmiana NISMO to topowy, usportowiony wariant, który do bardzo statecznej mieszanki ma dodać odrobinę emocji i charakteru.
Czym samochód ze zdjęć różni się od pozostałych wersji rodzinnego SUV-a? Przede wszystkim - większa moc. Względem topowej odmiany z "regularnej" oferty przybyło aż 130 KM. Kierowca ma do dyspozycji 435 KM i 600 Nm. Silniki są dwa - po jednym na każdą oś. Nissan chwali się też sztywniejszym zawieszeniem i dostrojonym układem kierowniczym. Równie istotne są zmiany wizualne - trzeba przyznać, że tych jest całe mnóstwo.
Tak wygląda najszybszy Nissan Ariya
Mierzące 4595 mm nadwozie zyskało garść dokładek i spoilerów. Felgi mają 20 cali i specjalny wzór, a tylny zderzak wieńczy pokaźny dyfuzor z centralnie umieszczonym LED-owym światłem, inspirowanym rasowymi samochodami wyścigowymi. Czerwone akcenty znalazły się niemal wszędzie - nawet na lusterkach bocznych. Kontynuacja sportowego klimatu czeka na kierowcę również we wnętrzu - kierownica zyskała czerwony znacznik na godzinie dwunastej, skóra jest perforowana, tapicerka foteli wykonana częściowo z zamszu, a akcenty na desce rozdzielczej mają czerwony kolor. Taki jest też przycisk rozruchu, obok którego widnieje napis "NISMO". Grafika cyfrowych zegarów została lekko podkręcona - czerwone tło wskaźnika wykorzystania mocy przypomina o tym, że jedziemy najmocniejszym obecnie dostępnym w salonach modelem Nissana.
Wnętrze jest przestronne tak jak w zwykłej wersji Ariyi, choć wrażenia z jazdy na tylnej kanapie psuje bardzo ograniczona ilość miejsca na stopy. Nissan z rozstawem osi 2775 mm proponuje raczej skromny, 415-litrowy bagażnik. Po złożeniu oparć tylnej kanapy uzyskujemy płaską przestrzeń. Nie ma przedniego kufra - zamiast frunka pod maską spoczywają podzespoły napędu elektrycznego.
Nissan Ariya NISMO - silnik, osiągi, zasięg
Dwusilnikowy układ ma moc godną pełnoprawnego NISMO - 435 KM to solidna wartość, nawet w dobie imponujących mocą elektryków. Przyspieszenie do setki zajmuje równe 5 sekund, choć trzeba dodać, że takie dane nijak mają się do wrażeń z jazdy. Powód jest zaskakujący - jak na samochód elektryczny (a w szczególności usportowiony samochód elektryczny) Ariya Nismo bardzo spokojnie startuje z miejsca. Ruszanie jest wolniejsze niż sugerowałaby to moc układu napędowego. Podobnie jak w pozostałych odmianach modelu, SUV nie wykorzystuje pełnego potencjału od samego początku. Gdy już jedziemy, reakcja na gaz jest bezzwłoczna, a elastyczność przy prędkościach autostradowych nie pozostawia wiele do życzenia. Szkoda, że w NISMO nie pojawił się np. tryb launch control. Nietrudno byłoby przełamać wówczas barierę 5 sekund i z czasem sprintu do setki zejść w okolice znacznie bardziej ekscytującej wartości rzędu 4,5 s.
Niezależnie od tej nietypowej charakterystyki, Ariya NISMO jest bardzo szybkim samochodem. Energię, która zasila dwa silniki magazynuje w baterii o użytecznej pojemności 87 kWh. Według danych fabrycznych, zasięg jest znacznie skromniejszy niż w słabszej odmianie (509 km vs 420 km w Nismo). Po kilku dniach jazdy okazuje się jednak, że realne, drogowe zużycie nie jest wcale wiele większe. Katalogowe zużycie energii na poziomie 21,9 kWh/100 km można osiągnąć bez trudu, a rezultaty bliższe 19 kWh/100 km są możliwe do osiągnięcia w cyklu mieszanym. Nawet w trasie Ariya Nismo niechętnie zużywa więcej niż 25 kWh/100 km, oczywiście w umiarkowanie ciepłe dni.
Nissan Ariya Nismo - ładowanie, bateria
Rynkowy staż nieubłaganie odciska piętno na parametrach Nissana - choć maksymalna moc ładowania 130 kW jeszcze kilka lat temu byłaby przeciętnym wynikiem, dziś taki "peak" można nazwać po prostu słabym. Uzupełnianie energii od 20 do 80 procent trwa pół godziny, co oznacza, że średnia moc pozostaje całkiem wysoka, ale o 15-minutowym postoju w trasie raczej nie ma mowy. Ariya premiuje użytkowników korzystających z ładowarek AC np. w domu, pracy czy sklepach - w wersji Nismo oferuje pokładową ładowarkę o mocy 22 kW w standardzie. To spory atut - ładowanie dużego akumulatora prądem przemiennym trwa raptem kilka godzin.
Tak jeździ najszybszy Nissan
A co z pozostałymi zmianami? NISMO to lata tradycji i masa doświadczenia z motorsportu. W elektrycznym SUV-ie taki emblemat oznacza usztywnione zawieszenie, przestrojony układ kierowniczy i dodatkowy tryb jazdy NISMO, w którym lekkie muśnięcie gazu daje już całkiem mocne przyspieszenie.
Efekty prac inżynierów czuć... już na pierwszym progu zwalniającym. Ariya stała się twardym samochodem - zastosowanie sztywniejszych amortyzatorów obniżyło komfort jazdy. Układ kierowniczy wymaga włożenia w prowadzenie większego wysiłku, choć utwardza się dopiero przy wyższych prędkościach. Podczas jazdy po mieście, kierownicą kręci się zwyczajnie zbyt łatwo. Elektryczny SUV jest podatny na boczne podmuchy - w wietrzne dni warto pewnie trzymać kierownicę. Choć we wnętrzu jest cicho, trudno nie ulec wrażeniu, że Ariya najlepiej czuje się przy niższych prędkościach.
Nissan Ariya NISMO - cena
Topowy SUV Nissana zadebiutował ponad rok temu, a obecnie jest tańszy niż w dniu premiery. Promocyjna cena sprawia, że Ariya NISMO oferuje korzystny stosunek ceny do mocy i warto "mieć ją na radarze" przy poszukiwaniach elektrycznego, przestronnego SUV-a.
Obecna cena auta to 244 900 zł. W tej kwocie zawiera się kompletne wyposażenie - NISMO to odmiana bazująca na topowym wariancie, stąd nie trzeba już dopłacać za nagłośnienie Bose, wyświetlacz head-up czy tapicerkę. Standardem są też 20-calowe felgi, podgrzewana kierownica i fotele przednie, system bezkluczykowy, adaptacyjny tempomat, pompa ciepła i ładowarka pokładowa 22 kW.
Czy Ariya w topowej wersji zasługuje na emblemat NISMO? Garść zgrabnych dodatków, większa moc, utwardzone zawieszenie - na papierze wszystko się zgadza. W praktyce nietrudno mieć wrażenie, że obyłoby się i bez znaczka sportowej dywizji. Zamiast elektrycznego wcielenia GT-R'a Nissan oferuje więc po prostu szybkiego SUV-a w rozsądnej cenie. I zapewne od samego początku właśnie taki był plan.