Dziennik Gazeta Prawana logo

Cel inspekcji transportu: szybko ściągnąć z nas pieniądze

11 czerwca 2013, 09:16
Ten tekst przeczytasz w 3 minuty
korek samochody auto
korek samochody auto/Shutterstock
System fotoradarowy nie chroni kierowców. Stał się za to szybką kroplówką zasilającą państwo.

Główny Inspektorat Transportu Drogowego sugeruje kierowcom, którym fotoradar zrobił zdjęcie: jeżeli nie przyznacie się do winy i nie wskażecie, kto prowadził pojazd, dostaniecie... niższy mandat i żadnych punktów karnych.

Gdy w zeszłym roku rząd przyznawał dodatkowe uprawnienia GITD oraz czynił go głównym odpowiedzialnym za budowę sieci fotoradarów oplatającej cały kraj, zapewniał, że to wszystko w trosce o nasze zdrowie, bezpieczeństwo i życie. Tymczasem okazuje się, że ważniejsza od łapania prawdziwych kierowców piratów i wymierzania im kar zgodnie z taryfikatorem jest statystyka. Ta dotycząca ściągalności kar. Świadczą o tym nasilające się przykłady kontrowersyjnych wezwań, jakie GITD wysyła do właścicieli samochodów uwiecznionych na zdjęciach. Inspektorzy dają im do wyboru trzy opcje:

1. Przyznanie się do popełnienia wykroczenia i przyjęcie mandatu (lub odmowa przyjęcia, wtedy sprawa trafia do sądu).

2. Wskazanie innej osoby, która kierowała autem w chwili zdarzenia.

3. Niewskazanie osoby kierującej pojazdem i przyjęcie mandatu za to niewskazanie. W tym wypadku właściciel auta nie otrzymuje punktów karnych, a dodatkowo może liczyć na „rabat”. Jeżeli w rzeczywistości mandat powinien wynosić 300–400 zł, inspekcja proponuje mu „promocyjne” 250 zł. Ale „promocja” obowiązuje tylko siedem dni.

5069014-infografika-jak-korzystnie-zaplacic.jpg

Co więcej, na pierwszej stronie wezwań wysyłanych do właścicieli pojazdów GITD wyraźnie podkreśla fragment mówiący, że w przypadku wybrania trzeciej opcji „nałożony zostanie mandat karny za wykroczenie (...), za które nie są przyznawane punkty karne”.

– zastanawiają się eksperci ruchu drogowego.

GITD tłumaczy, że 250 zł to uśredniona kwota z mandatów, jakie wystawia na podstawie zdjęć z fotoradarów, i taką sumę przyjął też jako mandat za „niewskazanie sprawcy”. – – twierdzi Łukasz Majchrzak z Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. W praktyce jednak kierowcy nadal otrzymują propozycję opcji nr 3 i mandaty na kwotę 250 zł.

W rzeczywistości bowiem jest ona dla inspektorów bardzo wygodna z prawnego punktu widzenia. – – wskazuje Maciej Wroński ze stowarzyszenia Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego. Dodaje, że w normalnej sytuacji inspekcja powinna sprawę przekazywać policji, aby to ona dochodziła, kto prowadził pojazd. Ale takie sprawy potrafią wlec się miesiącami. Lepsze zatem 250 zł tu i teraz niż 300 zł za pół roku.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Dziennik Gazeta Prawna
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj