Wyciągnięto już konsekwencje, a osoba która nie podniosła szlabanu została zwolniona z pracy. Ale ta sytuacja nie jest czarno-biała. Wzięcie biletu z bramki, które jest normalnym procederem A1 i A2 trwa cztery sekundy, a wyłamanie tego szlabanu trwało trzydzieści kilka sekund - powiedział Sławomir Nowak na antenie Radia ZET.

Reklama

Oczywiście życie ludzkie jest najważniejsze, dlatego poleciłem rozpoczęcie prac i będą przekazywane urządzenia onboard unit, które elektronicznie będą podnosić szlaban. W te urządzenia mają być wyposażone wszystkie samochody służb ratowniczych - dodał minister.

Do incydentu doszło na węźle Przylesie, przy wjeździe na A4, w nocy z soboty na niedzielę. Dwie karetki na sygnałach wiozły do Opola dwie poważnie ranne ofiary wypadku, w tym jedną po reanimacji. Ratownicy podjechali do bramek, nie pobrali biletu i na sygnale stali ok. 2-3 min, czekając, aż obsługa podniesie szlabany. Ostatecznie wyłamali zabezpieczenia i wjechali na A4. Tłumaczyli, że była to sytuacja zagrażająca życiu ciężko poszkodowanych ofiar.

Nowak przypomniał, że na innych odcinkach nie ma tego typu problemów, choć na wszystkich autostradach w Polsce funkcjonuje system, w którym samochód ratowniczy podjeżdża do bramki i pobiera bilet.

Minister skrytykował wicewojewodę opolskiego, który powiedział, że ratownicy mają prawo wyłamywać bramki: To była nieodpowiedzialna wypowiedź. Uważam, że jako funkcjonariusz publiczny nie powinien powiedzieć czegoś takiego. Ale rozumiem te emocje.