Produkcyjny sportowiec RR wykorzystuje pomysły z prototypowego 101EX, który debiutował na show w Genewie (2005 r.). Dwudrzwiowa karoseria stoi na zmodyfikowanej platformie phantoma. Nowy samochód jest ciut krótszy od sedana, ale równie monumentalny i wypchany luksusem przez wielkie, tłuste "L".
Mimo ucięcia centymetrów kolos i tak ma prawie 6 metrów długości. Wnętrze wypełnią królewskie siedzenia dla czterech osób. Wyposażenie? Wszystko co najlepsze od RR - unikalny zapach
skóry i otwarta lista ekstrawaganckich życzeń, którą producent spełni za "drobną" dopłatą…
Do środka wsiada się przez drzwi otwierane pod wiatr - jak kiedyś w syrenie. Nad głową gwieździsty dach - to efekt skrzącego roju diod LED. Bagażnik zmieści 395 litrów - kije golfowe można
wrzucić przez sprytnie dzieloną klapę.
Napęd to sprawdzone w limuzynie 453 KM i 720 Nm z 12-cylindrowego monstrum 6.75 l. Jednak pod podłogę włoży przebudowany, usportowiony układ jezdny. Inżynierowie przyznają, że dopiero z takim podwoziem będzie można pokazać, co potrafi tak potężny motor.
Nowe coupe RR zadebiutuje podczas marcowego salonu w Genewie. Produkcja wystartuje jeszcze tego lata. Samochód dołączy do aktualnego phantoma limuzyny i wersji cabrio. Cena? Pomiędzy jednym a drugim. Człowiek półdolarówka już powinien powiesić jego plakat nad łóżkiem…
Dziennikarz. W branży od czasów, kiedy w poszukiwaniu auta jechało się w niedzielę na giełdę samochodową, a radio z odtwarzaczem kasetowym było luksusem na równi z klimatyzacją. Dziś lubi auta elektryczne, ale ciągle szanuje silnik Diesla – nie tylko w czołgu. Testuje motoryzacyjne nowości i donosi o gorących premierach z prezentacji. Poza motoryzacją śledzi przepisy ruchu drogowego oraz wszystko, co związane z bezpieczeństwem. Uważa, że w pracy liczy się efekt i dopracowanie tematu.
