To właśnie jego mityczna ręka dotknęła volkswagena garbusa z 1968 roku. Niezwykły samochód lśnił tysiącami malutkich płytek ze szkła i… 18-karatowego złota. Pojazd jest sprawny, jeździ, można go kupić. Cena za to błyszczące cacko - 60 tysięcy euro (ponad 214 tys. zł). Niewiele więcej kosztuje porsche cayman, ale to takie… zwykłe.
Na rumuńskim targowisku nie zabrakło też kosmicznie wyposażonych limuzyn. Idealnym przykładem jest 11-metrowy hummer H2. Wnętrze auta to komnata z lustrzanym sufitem, kanapami, klubowym
klimatem i rozbudowanym systemem audio-video. Wehikuł wymarzony na imprezy…
Dziennikarz. W branży od czasów, kiedy w poszukiwaniu auta jechało się w niedzielę na giełdę samochodową, a radio z odtwarzaczem kasetowym było luksusem na równi z klimatyzacją. Dziś lubi auta elektryczne, ale ciągle szanuje silnik Diesla – nie tylko w czołgu. Testuje motoryzacyjne nowości i donosi o gorących premierach z prezentacji. Poza motoryzacją śledzi przepisy ruchu drogowego oraz wszystko, co związane z bezpieczeństwem. Uważa, że w pracy liczy się efekt i dopracowanie tematu.
