To dlatego, że w ciągu zaledwie tygodnia baryłka ropy naftowej na giełdzie w Londynie potaniała aż o 15 dolarów.

Tysiąc litrów „dziewięćdziesiątki piątki” z Lotosu ma potanieć o 36 zł, a diesla o 23 zł. Bardziej cenę oleju napędowego obniża Orlen – o 33 zł, zaś benzyna Eurosuper 95 z tej firmy stanieje o 16 zł. Obniżka cen hurtowych powinna spowodować, że ceny na stacjach też zaczną marsz w dół, ale na razie będą to małe kroczki, rzędu 2 – 3 gr na litrze. Ile zapłacą kierowcy, zależy od właścicieli stacji. Eksperci wolą studzić optymizm, bo koncerny paliwowe w okresie wzrostu cen ropy zmniejszały marże i teraz mogą chcieć je odbudować.

Nie wiadomo też, jaki skutek będzie miała likwidacja ulgi akcyzowej na biopaliwa, która właśnie weszła w życie. – Teraz byłbym ostrożny z liczeniem na znaczącą obniżkę, ale jeśli spadki cen ropy będą kontynuowane, to paliwa na stacjach też powinny w końcu stanieć – mówi Jakub Boguski, analityk paliwowy z firmy E-petrol. Kolejne obniżki są możliwe, tym bardziej że po ubiegłotygodniowych wydarzeniach na rynku ropy eksperci mówią o pęknięciu spekulacyjnej bańki.