Dziennik Gazeta Prawana logo

Koniec królowania bugatti?

12 października 2007, 14:14
Ten tekst przeczytasz w 1 minutę
Najsilniejszemu dotąd veyronowi pierwszeństwo odebrał angielski brystol fighter T. Jak to się stało? W małej manufakturze Brytyjczycy pod lekką karoserię upchnęli motor vipera i wstrzyknęli mu trochę sterydów. Efekt przeraził twórców...

Niewiele brakowało, a fighter T stałby się też najszybszym autem na świecie. Nic z tego, mimo większej o 11 KM mocy (bugatti ma 1001 KM) wolniej przyspiesza. "Setka" pojawia się po 3.5 s, czyli ponad sekundę później niż u veyrona. Wszystko przez sześciobiegową skrzynię, konkurent ma siedem przełożeń.

Poza tym dla bezpieczeństwa na silnik Anglika zamontowano elektroniczne ograniczenie prędkości - auto może pojechać 362 km/h, gdyby nie chip pognałby do 435 km/h. Tym samym bugatti ze swoimi 407 km/h zachowuje tytuł najszybszego auta produkowanego seryjnie.

Jednak na pewno znajdą się tacy, co uwolnią 1012-konne monstrum z cugli. Wtedy podwójnie doładowane, ośmiolitrowe V10 z vipera pokaże veyronowi wydech... Nie, nie pokaże wydechu, bo ten Wyspiarze ukryli w progach fightera T. Co za skromność...

Rocznie ma powstawać 10 takich aut. Cena: 335 tysięcy funtów, czyli ponad 2 miliony zł.

Copyright
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło dziennik.pl
Zapisz się na newsletter
Zmiany w przepisach dla kierowców, najświeższe informacje ze świata motoryzacji, premiery, testy najnowszych modeli aut, porady. Od kiedy zakaz samochodów spalinowych? Czy pieszy ma zawsze pierwszeństwo? Gdzie zainstalują nowe fotoradary i kamery odcinkowego pomiaru prędkości? Odpowiedzi na te i inne pytania znajdziesz w newsletterze Auto.dziennik.pl.

Zapisując się na newsletter wyrażasz zgodę na otrzymywanie treści reklam również podmiotów trzecich

Administratorem danych osobowych jest INFOR PL S.A. Dane są przetwarzane w celu wysyłki newslettera. Po więcej informacji kliknij tutaj