Pewnego brytyjskiego popołudnia na torze Castle Combe w miejscowości Wiltshire zjawiło się aż 273 sztuki najsłynniejszego mitsubishi. Wszystkie auta ustawiły się według kolorów karoserii.
Na sygnał wyjechały na tor - w życiu nikt nie widział takiej karawany lancerów evolution. Dlatego niezwykły wyczyn trafił na karty Księgi rekordów Guinnessa.
Mało tego, bicie rekordu nie było jedynym celem imprezy. Zebrano równowartość niemal 10 tys. euro na rzecz fundacji imienia Richarda Burnsa, która wspiera osoby przewlekle chore i ofiary
wypadków samochodowych. Ładny gest.
Richard Burns - wielki człowiek i genialny brytyjski kierowca (mistrza świata WRC 2001), zmarł 25 listopada 2005 roku, po ciężkiej chorobie (rak mózgu). Dokładnie w czwartą rocznicę zdobycia
mistrzowskiego lauru. Miał zaledwie 34 lata.
Dziennikarz. W branży od czasów, kiedy w poszukiwaniu auta jechało się w niedzielę na giełdę samochodową, a radio z odtwarzaczem kasetowym było luksusem na równi z klimatyzacją. Dziś lubi auta elektryczne, ale ciągle szanuje silnik Diesla – nie tylko w czołgu. Testuje motoryzacyjne nowości i donosi o gorących premierach z prezentacji. Poza motoryzacją śledzi przepisy ruchu drogowego oraz wszystko, co związane z bezpieczeństwem. Uważa, że w pracy liczy się efekt i dopracowanie tematu.
