O absurdalnej sytuacji, jaka miała miejsce na ulicy Okopowej w Warszawie, poinformował nas internauta.
opisuje.
Jakie musiało być jego zdziwienie, kiedy spacerował tamtędy 23 stycznia z rana.
– donosi czytelnik i prosi o pomoc w rozwiązaniu zagadki.
– docieka.
Z pytaniami zwróciliśmy się do Zarządu Dróg Miejskich w Warszawie, który odpowiada za organizację ruchu w stolicy.
– powiedziała dziennik.pl Karolina Gałecka, rzecznik prasowy ZDM.
Dlatego, jak twierdzi, stołeczny ZDM złożył zlecenie o uzupełnienie znaku, a ten "został natychmiastowo zamontowany".
– twierdzi Gałecka.
Tu uwaga – w miejscu wspomnianym przez rzecznik ZDM, owszem, stoi znak B-36 (zakaz zatrzymywania się), ale pod nim jest niebieski znak D-3 (droga jednokierunkowa; zdjęcie niżej). A tabliczka (T-24) wskazująca, że pozostawiony pojazd zostanie usunięty na koszt właściciela dotyczy "terenu prywatnego", na którym teraz trwa budowa.
Przedstawicielka warszawskiego ZDM zauważa, że:
– usłyszeliśmy.
I co z tym fantem zrobi ZDM?
powiedziała dziennik.pl Karolina Gałecka z ZDM.
Czy ZDM zajmie się w jakiś sposób ustaleniem "sprawcy" zniknięcia znaków?
skwitowała rzecznik ZDM.
Co na to straż miejska?
O komentarz sprawy poprosiliśmy również warszawską straż miejską. Założyliśmy, że w opisanym miejscu na Okopowej interweniował strażnik, który od lat pełni służbę w tym rejonie. Dlatego zna tamtejsze oznakowanie pionowe i poziome. Zapytaliśmy m.in. dlaczego tak bezwiednie (bezrefleksyjnie?) zakładał blokady na koła zaparkowanych tam samochodów? Czy sprawdził gdzie podziały się znaki, które tam były wcześniej i zgłosił zniknięcie oznakowania? Czy może pofatygował się np. o telefon do przełożonych lub ZDM?
Warszawska straż miejska w odpowiedzi podkreśliła, że za organizację ruchu na drodze odpowiada jej zarządca, w tym przypadku ZDM.
– odpowiedział dziennik.pl referat prasowy Straży Miejskiej m. st. Warszawy i przypomniał, że zgodnie z art. 5. 1. Ustawy prawo o ruchu drogowym uczestnik ruchu i inna osoba znajdująca się na drodze są obowiązani stosować się do poleceń i sygnałów dawanych przez osoby kierujące ruchem lub uprawnione do jego kontroli, sygnałów świetlnych oraz znaków drogowych, nawet wówczas, gdy z przepisów ustawy wynika inny sposób zachowania niż nakazany przez te osoby, sygnały świetlne lub znaki drogowe.
Ktoś ukradł oznakowanie? Ktoś inny zadzwonił do straży miejskiej?
Ile blokad strażnicy założyli w czasie tej "zagadkowej zmiany organizacji ruchu"?
– wylicza warszawska SM.
Co grozi kierowcy, który w akcie desperacji sam zdemontuje blokadę z koła?
ostrzegła straż miejska.