– powiedział dziennik.pl podinsp. Radosław Kobryś z Biura Ruchu Drogowego KGP.
– dodał i zastrzegł, że poza działaniami planowanymi przez KGP naczelnicy poszczególnych garnizonów policji sami również mogą w zależności od potrzeb zdecydować o organizowaniu dodatkowych kontroli.
– stwierdził policjant podsuwając jako przestrogę najnowsze dane KGP. Wynika z nich, że w 2018 roku na polskich drogach odnotowano ponad 31,5 tys. wypadków, w których zginęły 2843 osoby. Do większości doszło w terenie zabudowanym, ale najbardziej tragiczne w skutkach miały miejsce poza miastem.
– podkreśla Kobryś. – – wyliczył.
Dla porównania wymuszenie pierwszeństwa przejazdu, doprowadziło do niemal 7,5 tys. wypadków, w których zginęło 321 osób. Zdaniem policjanta liczby jasno pokazują, jak śmiercionośne może być ignorowanie ograniczeń prędkości.
– wyjaśnił. –– poradził przedstawiciel KGP.
A na czym polega kaskadowy pomiar prędkości?
– wyjaśnił Kobryś i dodał, że osoby, które będą łamać przepisy muszą liczyć się z konsekwencjami.
Policjant zapowiedział, że do egzekwowania przestrzegania ograniczeń prędkości będzie wykorzystywany cały nowoczesny sprzęt, jakim dysponuje policja – w szczególności laserowe mierniki z wizualizacją oraz wideorejestratory na pokładach nieoznakowanych radiowozów (także BMW). – – dodał.
Miejsca, w których kierowcy mogą spodziewać się patroli?
– zapowiedział przedstawiciel KGP i dodał, że patroli w nieoznakowanych radiowozach z wideorejetratorami użytkownicy dróg powinni spodziewać się wszędzie, nie tylko na głównych szlakach
– stwierdził.
Policjant przestrzegł też przed panującą aurą. – skwitował przedstawiciel KGP.
Podczas ostatniej akcji "Kaskadowy pomiar prędkości" liczba wykroczeń ujawnionych w związku z łamaniem ograniczeń i zbyt szybką jazdą była ponad trzykrotnie większa (w sieci policji wpadło niemal 15 tys. kierowców) niż w dniu bez takiej akcji. Kiedy drogówka przyłapie kierowcę w terenie zabudowanym za przekroczenie dozwolonej prędkości o ponad 50 km/h, wówczas mundurowi zatrzymają prawo jazdy na 3 miesiące. W trakcie wcześniejszych działań stało się tak 161 razy (65 odebranych dokumentów "zwykłego dnia"). Jak usłyszeliśmy w KGP do 27 grudnia odnotowano ponad 24,8 tys. przypadków utraty uprawnień za tzw. "50+", to o 20 proc. mniej niż rok temu.