Ursus wiosną tego roku w czasie targów przemysłowych w Hanowerze pokazał samochód o nazwie ELVI, czyli elektryczne auto dostawcze do 3,5 tony. Dziennik.pl sprawdził, co dziś dzieje się z tym pojazdem.
- powiedział nam Mariusz Lewandowski. Pytany o koszty, stwierdził:
Wyjaśnił, że w trakcie zdobywania homologacji samochód przejdzie szereg testów, także drogowych w prawdziwym ruchu ulicznym. Każdy element elektrycznego Ursusa zostanie zbadany pod względem bezpieczeństwa, wytrzymałości i zgodności z normami. Spółka zakłada, że proces prób zakończy się na przełomie 2017 i 2018 roku.
- zapowiedział Lewandowski. Jednocześnie podkreślił, że zainteresowanie nowym pojazdem już widać, o czym mają świadczyć wstępne rozmowy z różnymi podmiotami. Nie wykluczył planów eksportowych.
Po uruchomieniu produkcji nowy elektryczny dostawczak Ursusa poza matecznikiem w Lublinie będzie również sprzedawany i serwisowany w punktach spółki Pol-Mot Auto - tej samej, która sprzedaje i serwisuje auta Skody, Opla, Peugeota i Fiata. Podobnie jak Ursus należy ona do holdingu Pol-Mot.
- ocenił przedstawiciel Ursusa.
Silnik elektryczny do nowego modelu Ursusa tworzy spółka Hipolit Cegielski-Poznań. Przewidziano dwa rozwiązania napędu. W przypadku pierwszego jednostka będzie zamontowana centralnie i zapewni moc 60-70 kW. Drugi sposób to rozłożenie mocy na dwa silniki - każdy o mocy 35 kW. Rozpatrywana jest też możliwość zabudowy silników w kołach. Inżynierowie twierdzą, że energię zapewnią baterie litowo-jonowe z możliwością szybkiego ładowania do 90 proc. w czasie 15 min.
Na podwoziu nowego Ursusa będzie można np. zbudować małą ciężarówkę (zabudowa skrzyniowa), chłodnię lub inny samochód użytkowy. Kabinę przewidziano dla trzech osób.
Cena? skwitował Lewandowski.