Inspekcja Transportu Drogowego rozpoczyna rozbudowę systemu automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym. Choć projekt ma objąć 600 urządzeń, zupełnie nowych rejestratorów będzie raczej ok. 200. Przede wszystkim fotoradarów, ale też np. odcinkowych systemów pomiaru prędkości czy kontroli wjazdu na czerwonym świetle. Część z nich pojawi się na drogach lokalnych, zastępując lukę po gminnych urządzeniach. Rozbudowa systemu fotoradarów może być ostatnią dużą decyzją ITD. Rząd rozważa likwidację tej instytucji i włączenie jej pracowników do policji.
Jak wynika z ustaleń DGP, rozbudowa systemu (na który dziś składa się 400 urządzeń) będzie odbywać się na podobnych zasadach jak do tej pory. Czyli za pieniądze z Unii Europejskiej. Podobna ma być również finansowa skala przedsięwzięcia. Budowa infrastruktury kontrolnej, która istnieje dzisiaj, zajęła inspekcji pięć lat (system uruchomiono w lipcu 2011 r.), co kosztowało ok. 190 mln zł, z czego 160 mln to europejskie fundusze.
Inspektor Łukasz Majchrzak z Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym potwierdza, że rusza kolejna faza budowy systemu. mówi Majchrzak. dodaje.
Dla kierowców najbardziej istotne jednak będzie to, ile nowych urządzeń pojawi się przy drogach. Nowy projekt (obliczony mniej więcej na pięć lat) ma objąć 600 urządzeń różnego rodzaju. Takie sformułowanie ma kluczowe znaczenie. Nie będzie prostego rozmnożenia urządzeń do około tysiąca.
Dlaczego? W liczbie 600, o której mowa, zawierać się będzie także modernizacja i wymiana starzejącego lub psującego się sprzętu. Niewykluczone, że w dużej mierze inspekcja wymieni stary sprzęt na nowszy, wykupując niektóre urządzenia od samorządów. Zwłaszcza od tych, których fotoradary są nowe i sprawne, ale – wskutek odebrania gminom na początku tego roku uprawnień do korzystania z nich – zawinięte w folie i nieużywane. W nieoficjalnych rozmowach inspektorzy szacują, że będzie od 150 do 200.
Ale większy nacisk niż na fotoradary umieszczone na masztach położony zostanie na systemy odcinkowego pomiaru prędkości. To sprawdzona metoda, która zmusza do ograniczenia prędkości na nawet kilkukilometrowych fragmentach dróg. Co więcej, inspekcja nie wyklucza, że nowe rejestratory pojawią się także na drogach lokalnych, skąd zniknęły na początku tego roku (bo były wykorzystywane przez strażników miejskich i gminnych).
wyjaśnia insp. Majchrzak. O tym, gdzie i jaki konkretnie typ rejestratora zostanie zainstalowany w kolejnych latach, zdecydują analizy eksperckie.
Pozostaje pytanie, czy to na pewno inspekcja drogowa będzie zajmować się rozbudową systemu w kolejnych latach. Bo w tle tych przygotowań ważą się losy samej formacji. A to oznacza, że nie wiadomo, czy w trakcie ubiegania się o pieniądze z Brukseli, nie trzeba będzie zmienić beneficjenta (adresata środków, które prześle Bruksela), co skomplikuje przygotowania i może wydłużyć cały proces rozbudowy systemu.
Kilka miesięcy temu projekt ustawy, zakładający przekształcenie ITD w służbę mundurową i przekazanie spraw fotoradarowych policji, przedstawił minister infrastruktury Andrzej Adamczyk (mając poparcie szefa ITD Alvina Gajadhura). Ale szef MSWiA Mariusz Błaszczak ma odmienną wizję – chce likwidacji inspekcji. Mimo że jego resort milczy na temat szczegółów, ten konkurencyjny projekt został już złożony.potwierdza wydział prasowy MSWiA.
Jak wynika z niedawnej odpowiedzi wiceszefa MSWiA Jarosława Zielińskiego na interpelację poselską, projekt ustawy oczekuje na wpisanie do wykazu prac legislacyjnych Rady Ministrów. wyjaśnia wiceminister.
Niezależnie od tego, czym skończy się ta międzyresortowa wojna, przejście fotoradarów pod skrzydła policji wydaje się przesądzone. Akurat w tej kwestii oba ministerstwa dążą do tego samego. Pytanie raczej brzmi, jak szybko państwo zagęści sieć wymierzoną w kierowców z ciężką nogą.