Premier zasłużył na mandat? "Fakt" pisze, że Donald Tusk został przyłapany na przekroczeniu prędkości. Co ważne, przyłapany przez fotoreporterów, bo mandatu nikt mu nie wystawił.
Kiedy szef rządu spieszył się na Uniwersytet Gdański, gdzie miał nagrać wypowiedź dotyczącą wygranej walki o unijne pieniądze, jego rządowa limuzyna miała gnać 90 km na godzinę. Tymczasem na danym odcinku obowiązywało ograniczenie do 50 kilometrów na godzinę.
Całe zdarzenie obserwowali dziennikarze "Faktu", którzy śledzili zarówno limuzynę premiera, jak i samochód ochrony. Wyliczyli, że szef rządu za złamanie przepisów powinien dostać mandat 300 zł i 6 punktów karnych.
Tymczasem według bulwarówki, premier nie został zatrzymany przez policję, ani nie zarejestrował go żaden fotoradar.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję
Źródło Fakt
Powiązane
Zobacz
|