Toyota jedzie pod prąd. Zamiast rezygnować ze spalinówek, pokazała silniki 1.5 i 2.0
Toyota od lat konsekwentnie podąża własną ścieżką. Gdy konkurencja ogłaszała całkowity koniec silników spalinowych, Japończycy zachowali spokój. Zamiast stawiać wszystko na jedną kartę, wybrali strategię wielotorową (multi-pathway): hybrydy, wodór, klasyczną benzynę i auta bateryjne. Dziś widać, że ta elastyczność staje się ich największym rynkowym atutem.
żeby nie było, że to jedynie obietnice – Toyota właśnie ujawniła całkowicie nową generację silników 1.5 oraz 2.0. To nie są po prostu stare konstrukcje dostosowane do norm Euro 7, ale zupełnie nowe jednostki napędowe zaprojektowane od zera z myślą o pełnej elektryfikacji. Mają mniejsze gabaryty i zrewolucjonizują sposób projektowania nadwozi. Pierwszym seryjnym autem, które je dostanie, będzie nowa, 13. generacja Toyoty Corolli.
Nowa Toyota Corolla 13. generacji skrywa niespodziankę. 4 cylindry wracają na miejsce 3
Nowy, czterocylindrowy silnik 1.5 w porównaniu do obecnej trzycylindrowej konstrukcji jest mniejszy i niższy – odpowiednio o 10 proc. Dołożenie kolejnego cylindra pozwoliło inżynierom obniżyć wysokość bloku i uczynić całość znacznie bardziej kompaktową. Nowa półtoralitrowa jednostka ma zapewnić osiągi porównywalne z tymi, które oferują obecnie silnik 1.8 (Corolla czy C-HR) oraz 3 cylindrowy silnik 1.5 w hybrydzie, którą wykorzystuje Yaris Cross, Yaris i Aygo X Hybrid.
Z kolei wersja 1.5 z turbodoładowaniem z powodzeniem zastąpi starsze, większe wolnossące jednostki 2.5 – zdaniem inżynierów Toyoty mniejszy benzyniak turbo jest zgodny z przepisami o emisji, które od starszej konstrukcji wymagałyby obniżenia mocy o 30 proc.
Jednostki połączono z lżejszymi i bardziej kompaktowymi silnikami elektrycznymi oraz układami sterowania mocą. Lepsza integracja komponentów ma ograniczyć straty w całym układzie.
Spali o ponad 15% mniej paliwa. Nowa hybryda 1.5 i 1.5 Turbo idzie na rekord
Toyota oficjalnie potwierdza, że nowa Corolla 13. generacji będzie dostępna m.in. jako klasyczna hybryda HEV z silnikiem 1.5 oraz – po raz pierwszy w historii – jako hybryda plug-in oparta na doładowanym silniku 1.5 Turbo.
Cel inżynierów jest jasny – obniżenie zużycia paliwa o ponad 15 proc. Wszystko dzięki:
- mniejszym oporom mechanicznym i lepszym zarządzaniu temperaturą,
- ograniczeniu strat energii elektrycznej w kompaktowych falownikach,
- zmniejszeniu oporu aerodynamicznego dzięki niżej poprowadzonej masce silnika.
Wspólnie z bardziej opływowym nadwoziem, nowa Corolla plug-in ma zdeklasować rywali pod względem realnego zasięgu i oszczędności paliwa.
Nowa platforma zmieni wszystko. Tak Toyota ograła system
Nowa platforma Toyoty została zaprojektowana tak, by bez problemu integrować różne rodzaje napędu. Samochody w pełni elektryczne (BEV), hybrydy plug-in (PHEV) oraz klasyczne hybrydy (HEV) będą dzielić wspólną architekturę.
Dzięki temu inżynierowie zyskali większą swobodę – kompaktowe wymiary nowego układu hybrydowego pozwalają na obniżenie linii maski, poprawę aerodynamiki oraz nadanie autom bardziej dynamicznych proporcji. Z perspektywy biznesowej oznacza to także potężne oszczędności i możliwość płynnego dostosowywania produkcji w fabrykach do aktualnych kaprysów rynku.
Aż 400 KM i 550 Nm z silnika 2.0. To prawdziwe dzieło sztuki. Kiedy w salonach?
O ile wersja 1.5 ma ratować portfele kierowców aut miejskich i kompaktowych, o tyle dwulitrowy silnik benzynowy to prawdziwy popis inżynierii. Toyota zbudowała nową jednostkę 2.0, która w wersji Turbo ma gigantyczny potencjał technologiczny: generuje aż 400 KM mocy i 550 Nm momentu obrotowego (a w wersjach rozwojowych testowanych przez Gazoo Racing nawet więcej).
To parametry zarezerwowane dotąd dla aut czysto wyczynowych. Jednostka ta ma trafić do przyszłych modeli z rodziny GR (w spekulacjach mówi się m.in. o nowej Celice czy MR2), a jej odmiany hybrydowe zasilą także topowe modele drogowe. Co ważne, cała nowa rodzina silników spalinowych od początku projektowana jest z myślą o zasilaniu paliwami odnawialnymi i neutralnymi pod względem emisji CO2, co otwiera przed spalinówkami zupełnie nową erę.
Nowa Toyota Corolla zadebiutuje na polskim rynku w 2028 roku. Do tego czasu producent będzie stopniowo odsłaniał kolejne karty.
Chcą zarobić miliardy na konkurencji. Silniki Toyoty trafią do innych marek
Japończycy nie zamierzają jednak trzymać tych technologii wyłącznie dla siebie. Jak informuje "Automotive News Europe", nowa generacja silników i napędów hybrydowych ma stać się potężnym źródłem dodatkowych zysków. Przedstawiający inwestorom strategię rozwoju Hiroki Nakajima, dyrektor ds. technologii, wyliczył, że do 2032 roku Toyota planuje osiągnąć aż 1,7 mld dolarów rocznego przychodu z udostępniania swoich technologii innym producentom (dla porównania: w 2026 roku ma to być ok. 500 mln dolarów).
Szacuje się, że nowe silniki 1.5 i 2.0 mogłyby trafiać docelowo do nawet 5,5 miliona samochodów rocznie produkowanych przez inne firmy (w grę wchodzą m.in. marki takie jak Suzuki, Subaru czy Mazda, które zachowują przy tym własne niezależne projekty, jak np. nowy silnik Skyactiv-Z Mazdy). Dla klientów Toyoty oznacza to jedno: ogromna skala produkcji obniży koszty jednostkowe, dzięki czemu japońskie hybrydy staną się jeszcze bardziej konkurencyjne cenowo na rynku.
V8 powraca do Europy. Tak wygląda 650-konna bestia Toyoty
Japończycy zdobyli się też na odważny ruch – na rynek wjeżdża Toyota GR GT. Zdaniem konstruktorów ten samochód zmieni zasady gry w świecie, w którym rządzi Porsche 911. Co dostaną kierowcy? Pod maską wielkości lądowiska dla helikopterów GR GT skrywa silnik 4.0 V8 z podwójnym turbodoładowaniem i suchą miską olejową. Układ typu "Hot-V" umieszcza turbosprężarki pomiędzy rzędami cylindrów, po jednej dla każdej strony.
toyProducent obiecuje przynajmniej 650 KM mocy i 850 Nm momentu obrotowego. Ten 4,8-metrowy samochód waży jedynie 1750 kg, stąd rewelacyjny stosunek mocy do masy wynoszący niecałe 2,7 kg/KM. Osiągi? Toyota GR GT wciśnie w fotel i rozpędzi się do ponad 320 km/h. Nowe V8 jednak nie będzie sprzedawane konkurencji.
Dziennikarz. W branży od czasów, kiedy w poszukiwaniu auta jechało się w niedzielę na giełdę samochodową, a radio z odtwarzaczem kasetowym było luksusem na równi z klimatyzacją. Dziś lubi auta elektryczne, ale ciągle szanuje silnik Diesla – nie tylko w czołgu. Testuje motoryzacyjne nowości i donosi o gorących premierach z prezentacji. Poza motoryzacją śledzi przepisy ruchu drogowego oraz wszystko, co związane z bezpieczeństwem. Uważa, że w pracy liczy się efekt i dopracowanie tematu.
