Nowe limity rządu weszły w życie. Diesel zdemolował barierę, benzyna 95 zaskakuje [CENNIK]
Zapomnij o wczorajszych raportach – właśnie trafiły do kosza. Rządowa tarcza pakietu CPN, która miała chronić portfele przed podwyżkami, zaczyna pękać pod naporem rosnących cen surowców. Orlen we wtorek zamieszał w hurtowych stawkach, Ministerstwo Energii nie miało wyjścia, a środowe ceny maksymalne dla paliw jednych zaskoczą, a innych zdenerwują.
W środę, 28 października, na stacjach za popularną "95-kę" trzeba zapłacić mniej. To dobra wiadomość. Zła jest taka, że rekordowa podwyżka uderza dziś w kierowców aut z silnikiem Diesla. Oto jak wyglądają nowe cenniki:
- Benzyna 95 – maksymalnie 6,55 zł/l (o 3 grosze taniej niż wczoraj).
- Diesel (ON) – kosztuje już 8,28 zł/l, czyli najdrożej od początku aktualnej tarczy. To o 10 groszy więcej niż wczoraj i aż o 40 groszy więcej niż pierwszego dnia obowiązywania pakietu CPN (3 października olej napędowy kosztował 7,88 zł/l).
Przepaść rok do roku. Aż 2,30 zł różnicy na jednym litrze
Ten paliwowy rollercoaster i potężna podwyżka ceny diesla mimo tarczy CPN pokazują, jak ogromna presja panuje na rynku hurtowym. Żeby jeszcze wyraźniej zobaczyć skalę zmian, wystarczy cofnąć się o rok: dokładnie 28 października 2025 roku litr "95-ki" kosztował średnio 5,88 zł, a diesla 5,98 zł. Dziś trzeba płacić drożej odpowiednio o 67 groszy/l (benzyna) i aż o 2,30 zł/l (diesel).
Jeszcze niedawno minister energii Miłosz Motyka zapewniał, że dzięki pakietowi CPN paliwo jest dziś o 1,30–1,40 zł tańsze, niż wynikałoby to z realiów rynkowych, a kolejne wahania będą co najwyżej kilkugroszowe. Jednocześnie apelował o ostrożność, ostrzegając przed globalną niepewnością oraz koniecznością uzupełniania zapasów. Czego spodziewać się podczas wyjazdów na Wszystkich Świętych 1 listopada?
Tyle zapłacisz za paliwo przed 1 listopada? Tabele analityków do kosza
Na początku tygodnia analitycy e-petrol.pl i biura Reflex twierdzili, że benzyna 95 i diesel pozwolą kierowcom odetchnąć. Rzeczywistość szybko zweryfikowała te prognozy. Zwłaszcza maksymalna cena diesla zdemolowała sufity zapowiadane przez ekspertów. Benzyna 95 mimo nieznacznej obniżki także wypada drożej wobec wycen ekspertów.
Z kolei autogaz (LPG) nie podlega urzędowym ograniczeniom (i rząd nie planuje objąć tego paliwa tarczą CPN), dlatego stacje ustalają jego stawki swobodnie, co zdaniem znawców rynku z e-petrol.pl w tydzień wygenerowało podwyżkę o kolejne 16 groszy. W przypadku gazu realne ceny już przebiły wróżby analityków – np. stacje Orlenu wywindowały LPG do poziomu 3,84 zł/l:
Paliwo | Nowe ceny maksymalne ministerstwa w środę 28 października | Prognoza e-petrol.pl | Cennik biura Reflex (do 30 października) |
Benzyna 95 | 6,55 zł/l (3 gr taniej niż we wtorek) | 6,45-6,57 zł/l | 6,53 zł/l |
Diesel (ON) | 8,28 zł/l (podwyżka o 10 gr) | 7,90-8,02 zł/l | 8,09 zł/l |
Autogaz (LPG) | brak limitu (np. Orlen: 3,84 zł/l) | 3,59-3,70 zł/l | 3,62 zł/l |
600 procent zysku rafinerii. Szef polskiego koncernu ujawnia kulisy podwyżek
Wielu kierowców zastanawia się, dlaczego ceny detaliczne są tak wysokie. Odpowiedź kryje się w mechanizmie, o którym rzadko mówi się przy dystrybutorze: o cenie końcowej decyduje nie tyle sama ropa, co koszt jej przetworzenia oraz kondycja polskiej waluty.
– Na cenę paliwa na stacji składają się przede wszystkim koszt ropy naftowej, marża rafineryjna oraz kurs dolara. Do tego dochodzą podatki i inne opłaty. Z tego powodu zmiany cen na światowych rynkach nie zawsze bezpośrednio przekładają się na koszt tankowania – punktuje w rozmowie z money.pl Adam Sikorski, prezes spółki Unimot (właściciel sieci Avia).
Jego zdaniem głównym czynnikiem obecnych podwyżek okazał się potężny wzrost marż rafineryjnych. W normalnych warunkach rynkowych przerób baryłki przynosił rafineriom około 10–12 dolarów zysku. Dziś te stawki poszybowały do poziomu 60–70 dolarów. To ponad sześciokrotny skok, który podbija ceny hurtowe. Obecną sytuację Sikorski tłumaczy splotem kilku niekorzystnych wydarzeń:
- Przerwane łańcuchy dostaw i ataki na Bliskim Wschodzie: uderzenia w infrastrukturę naftową regularnie paraliżują zakłady produkcyjne, drastycznie zmniejszając podaż gotowych paliw.
- Własne grzechy Europy: w ciągu minionych 15 lat na Starym Kontynencie wygaszono blisko 30 rafinerii, uznając ich utrzymywanie za nierentowne w dobie zielonej transformacji. W efekcie UE oddała inicjatywę i zamiast przetwarzać surowiec u siebie, uzależniła się od importu gotowej benzyny i diesla.
- Efekt walutowy: każde osłabienie złotego wobec amerykańskiego dolara automatycznie podbija koszt sprowadzanego surowca, zanim ten w ogóle trafi do polskich zbiorników.
Benzyna 95 znowu po 6 zł? Jest tylko jeden warunek, by ten sen się spełnił
Czy kierowcy mają jeszcze szansę zobaczyć na dłużej "szóstkę" z przodu? Taki scenariusz pozostaje w zasięgu ręki, jednak jego realizacja zależy wyłącznie od geopolityki.
Rozwiązaniem byłoby trwałe wyciszenie napięć na linii Waszyngton–Teheran oraz przywrócenie bezpiecznej żeglugi w kluczowej dla światowego handlu Cieśninie Ormuz. Samo podpisanie porozumień pokojowych nie przyniesie jednak ulgi z dnia na dzień. Odbudowa zniszczonej infrastruktury przetwórczej i przywrócenie pełnych mocy przerobowych na Bliskim Wschodzie potrwa co najmniej kilka miesięcy.
Zdaniem szefa Unimotu dopiero w momencie, gdy światowe rafinerie zaczną pracować na pełnych obrotach, a podaż gotowego paliwa wyrówna się z popytem, ceny benzyny 95 i oleju napędowego w Polsce będą mogły trwale spaść do poziomu ok. 6 zł za litr.
Dziennikarz. W branży od czasów, kiedy w poszukiwaniu auta jechało się w niedzielę na giełdę samochodową, a radio z odtwarzaczem kasetowym było luksusem na równi z klimatyzacją. Dziś lubi auta elektryczne, ale ciągle szanuje silnik Diesla – nie tylko w czołgu. Testuje motoryzacyjne nowości i donosi o gorących premierach z prezentacji. Poza motoryzacją śledzi przepisy ruchu drogowego oraz wszystko, co związane z bezpieczeństwem. Uważa, że w pracy liczy się efekt i dopracowanie tematu.
