Nowa Skoda jest duża i silna jak niedźwiedź. Czym kusi czeski SUV?
Nowa Skoda Kodiaq w debiutującej wersji Laurin & Klement, na 20-calowych kołach Ventus i z koniakowym wnętrzem oraz fotelami, które potrafią masować, wygląda świetnie. Ten 4,8-metrowy SUV staje na szczycie gamy. Kusi nie tylko możliwościami nowej, najmocniejszej w historii hybrydy, ale również ceną. To jeden z najciekawszych wyborów w tej klasie. Ale po kolei...
Kodiaq pierwszej generacji był dla konkurencji prawdziwym szokiem. Topowy SUV Skody swoją nazwę wziął od niedźwiedzi kodiak, żyjących na wyspie Kodiak u południowych wybrzeży Alaski. Osobniki tego gatunku, mierzące do 3 metrów długości i ważące około 400 kg, należą do największych i najsilniejszych drapieżników na świecie. Wprowadzając na rynek SUV-a o niedźwiedzich gabarytach, czeska marka pokazała, że nie boi się wchodzić na całkowicie nieznany teren. Przestronność i ponadprzeciętna praktyczność szybko zrobiły z Kodiaqa rynkowy hit – od debiutu w 2016 roku na drogi ponad 70 krajów wyjechało ponad 1,2 mln egzemplarzy tego auta.
Kodiaq II stał się perłą we współczesnej koronie Skody, a w 10. rocznicę debiutu największą gwiazdą na urodzinowej imprezie jest odmiana Laurin & Klement z hybrydą plug-in 1.5 o mocy 272 KM. To najmocniejsza wersja tego SUV-a – nawet Kodiaq RS z silnikiem 2.0 TSI o mocy 265 KM musi skłonić czoło.
Jak zmieniła się nowa Skoda Kodiaq Laurin & Klement? Wygląda jak uterenowione kombi
Z nadwoziem o długości niemal 4,8 metra nowy Kodiaq L&K jest wyraźnie dłuższy od poprzednika. Większe wymiary szczególnie dobrze widać w bocznych proporcjach – niektórym może przypominać usportowione kombi. To jednak wciąż pełnokrwisty SUV dla dużej, nawet 7-osobowej rodziny. Jego design ewoluował i wyraźnie wyszlachetniał. Wykorzystuje akcenty nowego języka stylistycznego Modern Solid i wyróżnia się grillem w chromowanej oprawie. Chromowane są również relingi dachowe, a zderzaki i progi polakierowano w kolorze nadwozia. W czerni wykończono natomiast cały słupek D – ta sztuczka stylistyczna płynnie łączy przyciemniane szyby i sprawia, że dach wizualnie unosi się nad resztą nadwozia.
Koniec bieda-Skody. W standardzie dostajesz technologię premium
Skoda Kodiaq L&K wyjeżdża z fabryki seryjnie wyposażona w najbardziej zaawansowane reflektory matrycowe Top LED Matrix z efektowną animacją powitalną. Górna sekcja Bi-LED oraz dolny moduł Matrix kryją łącznie 36 segmentów świetlnych – to dwa razy więcej niż w poprzedniku. Po zmroku tworzą one charakterystyczny dla marki motyw czterech oczu. U dołu większego klosza umieszczono cienki pasek LED w kształcie litery L, który pełni funkcję świateł do jazdy dziennej, postojowych oraz kierunkowskazu. Z tyłu lampy spina czerwona listwa, a dopełnieniem całości są dynamiczne kierunkowskazy z podświetlanymi, kryształowymi akcentami podzielonymi na trzy sekcje.
Zapomnij o twardym plastiku. Wnętrze nowej Skody jest z wyższej półki
We wnętrzu Skoda postawiła na materiały zdecydowanie wyższej jakości. Po otwarciu drzwi widać i czuć dbałość o detale. Tam, gdzie konkurencja oszczędza i zostawia twardy plastik, Czesi dają miękkie tworzywa – m.in. wyściełane materiałem kieszenie w drzwiach oraz mnóstwo przyjemnych w dotyku powierzchni. Przednie fotele, pokryte koniakową tapicerką, nie tylko dobrze wyglądają, ale gwarantują przy tym świetne podparcie w zakrętach.
Kokpit uszlachetniono eleganckimi przeszyciami nitką i wstawkami imitującymi marmur. Całość opiera się na czytelnych cyfrowych interfejsach, a nowy układ – z dużym, 13-calowym ekranem centralnym i umieszczonymi niżej kratkami nawiewów – wprowadza zupełnie nową ergonomię. Za dwuramienną kierownicą umieszczono 10-calowy wirtualny kokpit, wspomagany przez wyświetlacz head-up na przedniej szybie. Logika menu jest przejrzysta, więc łatwo się we wszystkim połapać.
Na szczęście Skoda nie zrezygnowała z fizycznych przycisków i pokręteł. Laminowane szyby boczne odczuwalnie poprawiają wyciszenie kabiny. W codziennej jeździe rewelacyjnie sprawdza się patent o nazwie Skoda Smart Dials.
Żadnych frustrujących ekranów. Ten jeden patent bije na łeb konkurentów?
Pod centralnym ekranem umieszczono trzy obrotowe pokrętła z wbudowanymi wyświetlaczami o przekątnej 32 mm. Dają one szybki dostęp do kluczowych funkcji – bez potrzeby przekopywania się przez cyfrowe menu na ekranie dotykowym.
Dwa skrajne pokrętła sterują temperaturą klimatyzacji oraz ogrzewaniem i wentylacją foteli. Środkowa gałka jest konfigurowalna i może obsługiwać do czterech wybranych opcji: głośność audio, siłę i kierunek nawiewu, tryby jazdy układu DCC Plus czy powiększenie mapy nawigacji. Dodatkowo między pokrętłami znajdują się cztery tradycyjne przyciski dające natychmiastowy dostęp do nawiewu na przednią szybę, ogrzewania tylnej szyby, obiegu zamkniętego oraz trybu automatycznego.
Mam 186 cm wzrostu. Z tyłu poczułem się jak w limuzynie z szoferem
Wizytówką Kodiaqa pozostaje wyjątkowa praktyczność. Czeski SUV podąża śladem poprzednika i po raz kolejny imponuje wykorzystaniem przestrzeni. W pierwszych dwóch rzędach hojnie rozpieszcza komfortem. Przy moim wzroście (186 cm) bez kłopotu i szybko znalazłem idealną pozycję za kierownicą.
Z tyłu, na kanapie z obszernym siedziskiem i wyprofilowanym oparciem, można poczuć się niemal jak w kinie – miejsca na stopy, nogi i nad głową jest bardzo dużo. Kiedy usiadłem "sam za sobą" w drugim rzędzie, od kolan do oparcia fotela zostało mi tyle luzu, że mogłem swobodnie założyć nogę na nogę.
Do tego dochodzi seria przemyślanych drobiazgów, które docenia się już od pierwszych kilometrów za kierownicą: wydajna, podwójna ładowarka indukcyjna do smartfonów, głębokie przegródki w tunelu środkowym czy podłokietnik regulowany w dwóch płaszczyznach.
Rekordowy bagażnik. Ile litrów pomieści nowa Skoda Kodiaq?
W tradycyjnej wersji 5-osobowej bagażnik oferuje rekordowe 910 litrów pojemności bez składania tylnej kanapy. Po złożeniu oparć klamkami umieszczonymi na burtach przestrzeń rośnie do 2105 litrów (to wzrost odpowiednio o 75 l i 40 l w porównaniu do poprzednika). (Uwaga: w hybrydzie plug-in z uwagi na baterię pod podłogą przestrzeń wynosi wciąż imponujące 745/1945 litrów).
Sam kufer wyznacza wzorce pod względem funkcjonalności. Wewnątrz znajdziemy solidne haki na siatki, niski próg załadunku oraz klamki do szybkiego składania oparć. Po raz kolejny okazuje się, że w tej klasie nikt nie wymyślił nic bardziej praktycznego – pod tym względem Kodiaq pozostaje bezkonkurencyjny.
272 KM pod maską i 100 km za darmo. Najmocniejsza Skoda w historii wjeżdża do Polski
Skoda zachowuje się przytomnie. W fazie przejścia na 100-proc. elektromobilność nie zamierza rezygnować z konstrukcji spalinowych – wręcz przeciwnie, mocno rozwija silniki Diesla oraz benzynowe TSI. Jednocześnie inżynierowie zastosowali szereg rozwiązań, które mają zapewnić niższe zużycie paliwa. Lista obejmuje m.in. nowy, wydajniejszy układ chłodzenia z dodatkowymi uszczelnieniami obniżającymi opór aerodynamiczny, a także żaluzje sterujące dopływem powietrza do silnika.
Czesi najbardziej są dumni z nowej, najmocniejszej hybrydy plug-in. Teraz obok wersji 204 KM dostępny będzie Kodiaq PHEV o mocy systemowej 272 KM. Na co mogą liczyć kierowcy?
Nowy napęd PHEV Skody, powstały z połączenia benzynowego silnika 1.5 TSI (177 KM) z jednostką elektryczną (115 KM), oferuje 272 KM mocy systemowej. To dziś najmocniejszy wariant napędowy w tym modelu. 400 Nm momentu obrotowego na przednią oś przenosi 6-biegowa skrzynia DSG. Taki zespół gwarantuje ponadprzeciętne osiągi – od 0 do 100 km/h auto powinno przyspieszyć w ok. 7 sekund.
W trybie EV energia zgromadzona w pojemnym akumulatorze 25,7 kWh pozwala bez ładowania pokonać w cyklu WLTP nawet 130 km. System multimedialny ułatwia wyszukiwanie stacji ładowania, ale w realu hybrydą Skody bez specjalnych starań przejeżdżałem 100 km wyłącznie na prądzie, nie zużywając nawet kropli paliwa. Tak doskonały rezultat oznacza, że dla większości kierowców Kodiaq PHEV będzie zachowywał się zupełnie jak samochód elektryczny, tyle że z dodatkową możliwością jazdy na benzynie w dalsze trasy. Nawet gdy zimą zasięg spadnie do 85-90 km, gros użytkowników na co dzień nie będzie potrzebować wsparcia jednostki spalinowej.
Nowa Skoda Kodiaq PHEV 272 KM – jakie zużycie benzyny?
Z pustą baterią Kodiaq jeździ oszczędnie jak klasyczna hybryda. Wynika to z faktu, że ładunek pozostały w akumulatorze nadal wystarcza do zasilania układu i wykorzystania jego możliwości. Do tego hybrydowy SUV oferuje funkcję intensywniejszej rekuperacji, która zapewnia większy odzysk energii. Efekt? Osiągnięcie zużycia paliwa na poziomie 6-6,5 l/100 km w mieście nie wymaga większych wysiłków. Z naładowaną baterią producent obiecuje spalanie 1,4-1,5 l/100 km i zużycie energii rzędu 12,5-13,2 kWh/100 km.
Fenomenalnie wypada też ładowanie. Na stacji szybkiego ładowania uzupełnienie energii od 10 proc. do 80 proc. prądem stałym (DC) o mocy do 50 kW zajmie ok. 25 minut. Żeby zyskać ok. 50 km elektrycznego zasięgu, wystarczy 15 minut – czyli tyle, ile trwają szybkie zakupy.
Taniej niż Volkswagen i Cupra. Oto ile zapłacisz za najmocniejszą Skodę
Skoda w atrakcyjnie stylizowanym nadwoziu SUV-a z sukcesem połączyła porządne osiągi, wysoki komfort, zwinność prowadzenia oraz wyjątkowo przestronną, świetnie wykonaną kabinę. Nowy Kodiaq L&K z najmocniejszą hybrydą plug-in to dopracowana, wszechstronna i bez wątpienia świetna propozycja dla dużej rodziny.
Biorąc pod uwagę relację cennika Skody Superb do cen Kodiaqa, można spodziewać się, że ten hybrydowy SUV będzie kosztować od ok. 197 000 zł. Dla porównania: bazujący na tej samej technologii Volkswagen Tayron (z hybrydą 1.5 TSI eHybrid) w regularnym cenniku wymaga co najmniej 238 190 zł (218 190 zł w promocji). Z kolei Cupra Terramar VZ z tym samym 272-konnym napędem to wydatek od 215 600 zł – a w zestawieniu z Kodiaqiem PHEV jest odczuwalnie mniejsza.
Dziennikarz. W branży od czasów, kiedy w poszukiwaniu auta jechało się w niedzielę na giełdę samochodową, a radio z odtwarzaczem kasetowym było luksusem na równi z klimatyzacją. Dziś lubi auta elektryczne, ale ciągle szanuje silnik Diesla – nie tylko w czołgu. Testuje motoryzacyjne nowości i donosi o gorących premierach z prezentacji. Poza motoryzacją śledzi przepisy ruchu drogowego oraz wszystko, co związane z bezpieczeństwem. Uważa, że w pracy liczy się efekt i dopracowanie tematu.
