Polska na pierwszy ogień. Chiński gigant odkrywa karty
Koncern GAC to jeden z gigantów chińskiego rynku motoryzacyjnego, a Polska stała się dla niego kluczowym przyczółkiem w Europie. Oferta marki z Kantonu w zaledwie rok od debiutu rozrosła się do pięciu modeli. Aion V, Aion UT i Hyptec HT to elektryki, z kolei wśród aut spalinowych grają SUV-y Emzoom i Emkoo.
Teraz dołącza do nich 4,9-metrowy GAC GS7. Widziałem go już na żywo w centrum rozwojowym producenta w Chinach (tam występuje jako model S7), a dziś pierwszą w Polsce sztukę obejrzałem w Warszawie – tuż przed oficjalną europejską premierą na salonie w Paryżu. Bogate wyposażenie w standardzie, nieprzyzwoicie przestronne wnętrze oraz cena to największe atuty nowego SUV-a. Czy to wystarczy, by ukąsić europejską i japońską czołówkę oraz chińskich rywali?
Tak wygląda nowy hit dla rodziny. Mają rozmach
GS7 w lakierze Jungle Green i na 20-calowych kołach z oponami Michelin Pilot Sport trudno odmówić elegancji. Trafnie dobrane proporcje nadwozia skutecznie maskują ponad 2,3 tony masy własnej. Wypełniając po brzegi miejsce parkingowe, nowy GAC wygląda, jakby przeskoczył o dwie klasy wyżej. Pod względem gabarytów gra w tej samej lidze co Audi Q7, BMW X5, Mercedes GLE, Volvo XC90 czy Lexus RX – a to daje dobre wyobrażenie o objętości chińskiego SUV-a.
GAC GS7 to hybryda plug-in, dlatego na jego celownik z automatu trafiają największe modele koncernu Chery, czyli Omoda 9, Jaecoo 8 oraz Chery Tiggo 9. To oznacza, że zanosi się na bratobójczą walkę w chińskiej klasie wyższej. Kto wygra? Odpowiedź dadzą pierwsze testy na drodze. Zanim jednak zakręcą się koła, warto rozejrzeć się w środku.
GAC GS7 popisuje się wnętrzem i otwiera drzwi jak Mercedes
Dotykam wysuwanej klamki i drzwi automatycznie otwierają się na oścież – zupełnie jak w Mercedesie Klasy S czy BMW serii 7. Wystrój od progu mówi, że to samochód z wyższej półki. GAC GS7 robi wrażenie wszędzie tam, gdzie liczą się doznania estetyczne. Imponuje jakością wykonania – tworzywa są porządnie spasowane i miękkie tam, gdzie należy. Mięsista, spłaszczona kierownica leży w dłoniach idealnie. Poczucie luksusu podbija brązowa tapicerka z naturalnej skóry nappa połączona z metalowymi akcentami. Do tego podsufitka, boczki drzwi, poduszki na zagłówkach i deska rozdzielcza są wykończone przyjemnym w dotyku zamszem. Miłym akcentem jest też zgrabnie zaprojektowana, chłodzona ładowarka na dwa smartfony (50 W).
Kokpit stawia na cyfrowe interfejsy. Układ z dużym, niemal 16-calowym centralnym ekranem i umieszczonymi niżej kratkami nawiewu wprowadza nową ergonomię. Sam system multimedialny jest bardzo szybki, choć chwili przyzwyczajenia wymaga rozplanowanie menu z dużymi ikonami. To coś nowego dla każdego, kto przesiada się z aut europejskich, japońskich czy koreańskich. W poszczególnych zakładkach kryje się mnóstwo opcji, ale sytuację ratuje wyciągnięcie na pierwszy ekran najczęściej używanych funkcji. Część z nich można też przypisać do dwóch przycisków z gwiazdką na kierownicy.
Mierzy odległość w centymetrach i ma przezroczyste podwozie
Umieszczony za kierownicą cyfrowy zestaw wskaźników o przekątnej 8,9 cala prezentuje kluczowe informacje: prędkość, dane z jazdy, wskazówki nawigacji oraz parametry aktywnych systemów wspomagających. Samochód śledzi otoczenie z imponującą precyzją – rozróżnia pieszych, rowerzystów i motocyklistów, a na wizualizacji pokazuje nawet, czy sąsiedni pojazd to osobówka, czy ciężarówka. Lista wyposażenia obejmuje m.in. adaptacyjny tempomat, system automatycznego hamowania awaryjnego, monitorowanie martwego pola oraz układy utrzymania i zapobiegania opuszczaniu pasa ruchu. Standardem jest gigantyczny, 27-calowy wyświetlacz HUD. Czujniki parkowania pracują z przodu i z tyłu, a kamery dają obraz 360 stopni – rewelacyjną funkcjonalnością jest widok przezroczystego podwozia, prezentacja kształtu przeszkody i odliczanie odległości w centymetrach. Z ciekawszych rozwiązań mamy również nagłośnienie Dolby Atmos o mocy 1640 W z 22 głośnikami (w tym wysuwanym centralnym) oraz dźwiękochłonne szyby.
Wziąłem miarkę i wszedłem do środka. Tyle miejsca GAC GS7 ma naprawdę
Nowy GAC GS7 to niezwykle przestronny samochód. Dzięki płaskiej podłodze i niemal 2,9-metrowemu rozstawowi osi miejsca jest naprawdę mnóstwo. Przy moim wzroście (186 cm) bez kłopotu i szybko znalazłem idealną pozycję za kierownicą. Fotele są obszerne, miękkie i mają długie siedziska. Ten dla kierowcy ma 8-stopniową regulację elektryczną oraz głośniki wbudowane w oparcie, a pasażera – regulację 6-stopniową. Do tego w obu rzędach dostępny jest masaż, pamięć ustawień, podgrzewanie i wentylacja.
Kiedy usiadłem "sam za sobą" w drugim rzędzie, od kolan do oparcia fotela zostało mi aż 23 cm luzu – sprawdziłem miarką. Wystarczyło, by swobodnie założyć nogę na nogę.
Wreszcie przetestowałem prawy fotel VIP-a z elektrycznie wysuwanym podnóżkiem i już wiem, jak to jest być prezydentem – na stopy, nogi i nad głową jest nieprzyzwoicie dużo miejsca. Dzielone oparcie daje się regulować (kąt odchylenia do 137°), co wręcz prowokuje do wygodnej drzemki.
Zajrzałem do bagażnika. Jest większy niż w Skodzie Superb, a pod podłogą kryje drugie dno
GS7 jest też rodzinnie pakowny. Bagażnik zapewnia 720 litrów regularnie uformowanej przestrzeni (to więcej niż Skoda Superb kombi z 690 l). Jednym przyciskiem można złożyć tylne fotele i automatycznie powiększyć pojemność do 2050 litrów. A jeśli ktoś ma coś do ukrycia, szybko schowa skarb pod podwójną podłogą w głębokiej wannie. Pakowanie ułatwia elektrycznie sterowana klapa, a praktyczności dopełniają haczyki na torby i punkty świetlne LED po obu stronach. Pojemne schowki znalazłem także w samej kabinie.
Ta hybryda ma prawie 500 KM i zasięg jak w elektryku. Ile naprawdę spala?
Pierwszy w Polsce model GAC z napędem hybrydowym typu plug-in generuje aż 496 KM mocy systemowej. Sercem układu jest turbodoładowany, czterocylindrowy silnik benzynowy 1.5/156 KM spięty z dwoma jednostkami elektrycznymi, które realizują napęd na cztery koła.
Możliwości? SUV z wtyczką ma temperament auta sportowego. Przynajmniej na papierze zachowuje się jak ekolog na dopalaczach. Od 0 do 100 km/h przyspiesza w 5,8 sekundy. Prędkość maksymalna wynosi 185 km/h.
Największym atutem napędu jest jednak akumulator o pojemności aż 35 kWh, który według producenta pozwala przejechać do 141 km wyłącznie na prądzie. Układ wspiera szybkie ładowanie prądem stałym (DC) z mocą do 110 kW – w świecie hybryd to wciąż rzadkość. Po rozładowaniu baterii średnie zużycie benzyny w cyklu mieszanym ma wynosić około 7,6 l/100 km.
Ile kosztuje GAC GS7 w Polsce? Już sprzedaje się w ciemno
Wreszcie wisienka na torcie. Nowy GAC GS7 z rocznika 2026 kosztuje w Polsce 199 900 zł. To oznacza, że jest nawet o 20 tys. zł tańszy od rywali zza Wielkiego Muru (Omoda 9 – od 219 900 zł, Jaecoo 8 – od 214 900 zł, Chery Tiggo 9 – od 209 900 zł).
SUV jest dostępny wyłącznie w jednej, bogato wyposażonej wersji Ultra. Wybór ogranicza się do ośmiu kolorów lakieru i trzech wariantów wykończenia wnętrza. Gwarancja? Na 5 lat. Co ciekawe, pierwsze 7 sztuk sprzedało się "w ciemno" – jeszcze przed oficjalną premierą w Polsce.
