Kierowca białego BMW M3 na zamieszczonym w sieci filmie pędzi ulicami Warszawy z prędkością 200 kilometrów na godzinę, przejeżdża na czerwonym świetle i wymusza pierwszeństwo.

Komendant główny policji powiedział, że pirat nie uniknie odpowiedzialności mimo, że podczas swojego "rajdu" nie został zatrzymany przez policję. Marek Działoszyński podkreśla, że policja ma materiał dowodowy w postaci nagrań z monitoringu i nagrania zamieszczonego przez samego kierowcę.

Sami zamieścili materiał dowodowy w tej sprawie. Bardzo im za to dziękujemy. Ich brak rozsądku i w tym zakresie zostanie przez nas skrupulatnie wykorzystany - powiedział komendant .

Marek Działoszyński podkreśla, że wprowadzone ostatnio przez policję zasady nie ulegną zmianie. Za spowodowanie groźnego wypadku i niebezpieczne zachowanie będą odbierane prawa jazdy. Chodzi między innymi o sytuacje, kiedy pirat drogowy zmusza innych kierowców do ucieczki na pobocza, czy przegania pieszych z przejścia.

Warszawski pirat drogowy nie jest prawdziwym rajdowcem - uważa Kajetan Kajetanowicz. Czterokrotny mistrz Polski rajdów samochodowych powiedział, że nie można w ten sposób narażać na niebezpieczeństwo innych kierowców. Kierowca białego bmw na zamieszczonym w sieci filmie pędzi ulicami Warszawy z prędkością 200 kilometrów na godzinę, przejeżdża na czerwonym świetle i wymusza pierwszeństwo. 

Prawdziwi rajdowcy jeżdżą na torach a nie ryzykują życie ludzi na ulicach - podkreśla Kajetan Kajetanowicz. Zamiast, jak mówi, "gwiazdorzenia" w ruchu miejskim można sprawdzić swoje umiejętności na zamkniętych torach, czy wyłączonych z ruchu odcinkach tras podczas imprez rajdowych. Początkujący mogą próbować swoich sił na dużych placach manewrowych - radzi rajdowiec.

Policja podkreśla, że znają tożsamość warszawskiego pirata. Prawdopodobnie jeszcze dziś zostanie przesłuchany. Z danym policji wynika, że jest to człowiek, który zajmuje się jazdą zawodowo, brał udział w rajdach - potwierdza rzecznik stołecznej komendy.