Prezes Dariusz Blocher przyznaje, że w dużej części to kontrakty na "sprzątanie po poprzednich wykonawcach", czyli kończenie porzuconych kontraktów, np. fragmentu obwodnicy Rzeszowa po spółce Radko i odcinka A4 Tarnów – Dębica po Hydrobudowie. Zaskoczeniem jest wstępna zapowiedź nowego wykonawcy udostępnienia tego pierwszego odcinka już pod koniec roku, mimo że termin wymagany przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad to wrzesień 2014 r. W przypadku drugiego z fragmentów w tym roku Budimex planuje otworzenie węzła Dębica, co pozwoli podróżować między Dębicą i Rzeszowem Zachód. Odcinek ten był gotowy od kilku miesięcy, ale zamknięty z powodu braku węzła.

Prezes Budimeksu zapowiedział, że segment dróg nadal będzie jedną z głównych składowych w przychodach grupy. Spółka zapowiada start w przetargach w ramach budżetu UE 2014–2020. Szef GDDKiA Lech Witecki zapowiedział do końca roku ogłoszenie zamówień wartych ok. 35 mld zł. Umowy będą podpisywane na początku 2014 r.

Wykonawcy nie do końca akceptują zasady stosowane przez drogową agencję. Budimex apeluje do GDDKiA o rezygnację z ograniczeń towarzyszących modelowi "15+500", czyli podziałowi zadań na odcinki po 15 km o wartości do pół miliarda złotych. – Inwestor wprowadził zasady, według których nie można złożyć oferty na dwa sąsiadujące odcinki. Tak jest teraz np. w przetargu na obwodnicę Marek na trasie S8, podzieloną na dwie części. To niepotrzebne ograniczenie szans – twierdzi Blocher.

Budimex szacuje, że wygrywa średnio co szósty przetarg drogowy GDDKiA, a nowa zasada może pogorszyć ten wynik. Z nieoficjalnych ustaleń wiemy, że zasada została wprowadzona doraźnie pod wpływem złych doświadczeń rządowego inwestora z autostrady A1 między Kowalem i Toruniem, gdzie przetargi wygrało konsorcjum włoskiej spółki Salini, która zaproponowała stawki na granicy dumpingu. Teraz nie wiadomo, czy uda jej się w ogóle zakończyć inwestycję.

Prezes Budimeksu zaskoczył wczoraj dziennikarzy stwierdzeniem, że w długiej perspektywie nie poniósł na kontraktach GDDKiA strat. – Skończyliśmy bolesne kontrakty generujące straty, np. na drodze ekspresowej S17 w rejonie Lublina. Rachunek budowy dróg w naszym przypadku jest jednak na plusie. W ciągu pięciu lat zarobiliśmy – twierdzi Blocher.

W I półroczu grupa miała 67,8 mln zł zysku netto (22 mln zł przed rokiem). Sprzedaż rok do roku w pierwszym półroczu była za to niższa o 28 proc., mimo że rynek w tym czasie stracił tylko 23 proc. Budimex w III i IV kw. prognozuje dalszy spadek sprzedaży rok do roku, ale ma on być mniejszy niż w pierwszym półroczu.