5,5 mln złotych wydała KGP na wyposażenie niemal 370 nowych motocykli honda w analogowe radiostacje. Ale w czterech dużych miastach funkcjonuje system komunikacji cyfrowej, więc w efekcie radiostacje są tam bezużyteczne

Na oficjalnej witrynie policji kupno 368 motocykli to powód do dumy: "Motocykle są wyposażone w nowoczesny, zintegrowany system łączności podkaskowej" – brzmi komentarz do filmiku, w którym prezentowane są zalety finansowanego ze środków unijnych zakupu.

Jednak jak ustalił "DGP" wspólnie z programem TVN "Uwaga", policja ukrywa, że system jest niemal bezużyteczny w czterech dużych miastach: Warszawie, Łodzi, Krakowie i Szczecinie. - Mikrofony i słuchawki w kaskach pozwalają komunikować się bez odrywania rąk od kierownicy. Ale nie w tych miastach. Tu koledzy używają w trakcie jazdy telefonów komórkowych, aby porozumieć się z partnerem w patrolu albo oficerem dyżurnym - ujawnia nam funkcjonariusz zachodniopomorskiej policji Marcin Tomczak.

Przetarg na dostawę 368 motocykli wraz z systemem łączności zorganizowała i przeprowadziła w 2010 roku Komenda Główna Policji. Najkorzystniejszą ofertą okazała się Honda CBF 1000 wyposażona w zgodną ze specyfikacją istotnych warunków zamówienia radiostacją analogową z Radmoru. Wartość całego przetargu to 23 miliony zł, a każdego systemu łączności podkaskowej - 15 tysięcy zł.

– W KGP zapomniano, że w tych czterech miastach nasza łączność oparta jest na technologii cyfrowej. Czyli policjanci na hondach mogą porozmawiać między sobą, ale już z oficerem dyżurnym i kolegami w radiowozach nie mają kontaktu - wyjaśnia jeden z policjantów.

Aż 30 takich motocykli trafiło do Warszawy, kolejnych kilkanaście do pozostałych miast z łącznością cyfrową.


Jak łączność wygląda w praktyce, obserwowaliśmy podczas niedawnej wizyty prezydenta USA Baracka Obamy. Jego eskortę honorową tworzyli właśnie policjanci na nowiutkich hondach. Po tym wydarzeniu zapytaliśmy ich, czemu nie mają anten w radiostacjach, bez których ta po prostu nie działa. Choć chwilę wcześniej dzielili się uwagami na temat samych motocykli, to nagle zamilkli: – Na to pytanie może odpowiedzieć jedynie rzecznik – ucinali dalsze pytania. Krzysztof Hajdas z zespołu prasowego Komendy Głównej zapewnia, że policyjni technicy pracują nad rozwiązaniem integrującym systemy łączności analogowej z cyfrową. – Ta integracja polega wyłącznie na używaniu telefonów komórkowych. To przez nie lub ręczne radiostacje komunikujemy się z oficerem dyżurnym lub kolegami w radiowozach – kpi oficer policji z Łodzi.

– Trudno nie myśleć o sytuacji, gdy ruszę w pościg, zostanę ranny lub wywrócę się i nie będę miał nawet jak wezwać pomocy, bo moja radiostacja jest głucha – kwituje jeden z policyjnych motocyklistów.

Według ekspertów problemów można było łatwo uniknąć – wystarczyłoby, że KGP zorganizowała oddzielny przetarg na cyfrowe radiostacje dla motocykli przeznaczonych dla tych czterech miast. – Wystawiamy mandat kierowcom aut za rozmowę przez telefon. Tylko w Komendzie Głównej nie wiedzą, że używanie komórki podczas jazdy motocyklem jest znacznie niebezpieczniejsze – komentuje jeden z naszych rozmówców.

Policyjne przetargi, czyli raz z górki, raz pod górkę

Polscy policjanci mają do dyspozycji ponad 12 tysięcy radiowozów, prawie 500 ciężkich motocykli i osiem śmigłowców. Wśród najnowszych zakupów jest 600 furgonetek marki Mercedes Sprinter i budzący kontrowersje wybór 120 alf romeo. Aktualnie minister spraw wewnętrznych i administracji kontroluje szczegóły tego przetargu po serii tekstów, które ukazały się na łamach „DGP”. Opisywaliśmy m.in. przypadki odkręcania się kół w alfach romeo oraz problemy, jakie stwarzają zainstalowane w nich radiostacje.

Same policyjne zakupy od lat wywołują mocne kontrowersje. Do najsłynniejszych należy kupno radiowozów egzotycznej rumuńskiej marki Aro. Był to pierwszy i ostatni sukces firmy, gdyż wkrótce potem zbankrutowała. Mimo powtarzających się wątpliwości policyjni logistycy mają również sukcesy – organizują np. licytacje elektroniczne, które pozwalają kupować sprzęt znacznie taniej. Zaś skuteczności w ściąganiu środków unijnych zazdroszczą im inne jednostki administracji.