Warszawscy policjanci oddziału prewencji patrolowali okolice ronda de Gaulle’a. Około 18.15. zauważyli jadącego od strony Al. Jerozolimskich hyundaia, którego kierowca nie zastosował się do znaków drogowych i, mimo zakazu, chciał skręcić w lewo. Policjant podszedł bliżej auta i zaczął dawać sygnały do zjazdu na rondo. Kierowca, mimo wyraźnych okrzyków i sygnałów, nie reagował i kontynuował jazdę przez Al. Jerozolimskie w stronę ul. Marszałkowskiej. W aucie był jeszcze jeden mężczyzna. Kiedy samochód zatrzymał się na czerwonym świetle, jeden z funkcjonariuszy podbiegł i otworzył drzwi od strony kierowcy.

Mężczyzna oświadczył, że nie widział żadnych znaków do zatrzymania. Policjant nakazał mu zjechać na rondo. W tym momencie światło zmieniło się na zielone i mężczyzna z impetem odjechał. Funkcjonariusz wrócił do radiowozu i ruszył w pościg za hyundaiem.

Mundurowi dogonili samochód na rondzie Dmowskiego, gdzie uciekinier utknął w korku. Jeden z funkcjonariuszy wysiadł z radiowozu i stanął przed maską ściganego auta. W tym momencie kierowca znów ruszył, uderzając w policjanta, który upadł na maskę hyundaia. Pomimo tego mężczyzna kontynuował jazdę, którą przerwał dopiero na widok policyjnej broni. Kierowca wysiadł w końcu z auta i poddał się kontroli.

Jak się okazało, Wojciech T. (20 l.) nie miał uprawnień do kierowania pojazdami i, jak tłumaczył, dlatego nie zatrzymał się do kontroli. Jego pasażer to Artur K. (31 l.). Obaj mężczyźni trafili do komendy przy ul. Wilczej. Byli trzeźwi. Minioną noc spędzili w policyjnej izbie zatrzymań. 

Policjant z silnymi stłuczeniami trafił do szpitala. Jego życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

Wojciechowi T. i Arturowi K. zostaną przedstawione zarzuty czynnej napaści na funkcjonariusza. Za ten czyn grozi do 10 lat pozbawienia wolności.

Policjanci ze Śródmieścia wnioskować też będą o ich tymczasowe aresztowanie.