Dziennik.plMotoryzacja

Środa, 23 maja 2012

Imieniny: Iwony, Emilii, Dezyderiusza

Pogoda: Warszawa Dziś

temp. 36°C

Kochasz dzieci? To kup im fotelik!

2010-08-18 | Ostatnia aktualizacja: 15:20 | Komentarze: 5 | skomentuj

/ Inne

Zaledwie 30 procent fotelików dostępnych na rynku spełnia minimum bezpieczeństwa, ale jeśli do statystyk dodalibyśmy jeszcze wyroby z Azji, które często sprzedawane są pod polskimi markami, to wskaźnik ten zmniejszyłby się do około 10 procent.

Pogoda

POLSKA

Środa 2012-05-23

temp. min 8°C max. 31°C
opady: niewielkie opady

Twoje miasto:

Program TV

Sprawdź program swojej ulubionej stacji:

"W naszych statystykach odnotowujemy bardzo wyraźny spadek liczby wypadków z udziałem dzieci. W małych miastach i wsiach policjantom wciąż jednak zdarza się zatrzymać auto, w którym dziecko przewożone jest na rękach rodzica, czy bez żadnego zabezpieczenia" - mówi komisarz Marcin Książkiewicz z Komendy Głównej Policji w Warszawie. Eksperci ostrzegają: dziecko powinno być zawsze przewożone w foteliku, co więcej nie w "jakiś tam", ale w bezpiecznym.

"Kodeks drogowy określa obowiązek używania fotelików bardzo skromnie. W zasadzie ogranicza się do tego, że w określonych warunkach i w określonym wieku kierowca musi mieć dla dziecka fotelik. Problem zaczyna się w momencie, kiedy chcemy naprawdę wybrać bezpieczny fotelik" - mówi Witold Rogowski, ekspert ProfiAuto. "Poza komentarzem jest bowiem nie tylko wożenie dzieci bez fotelika, ale też myślenie, że jakikolwiek fotelik jest lepszy niż jego brak" - dodaje Rogowski.

Jak wybrać bezpieczny fotelik?

Przede wszystkim trzeba pamiętać, że fotelik to nie gadżet. który ma nam upiększyć samochód, ale urządzenie, które musi spełniać funkcje, których od niego oczekujemy. 

"Zacząłbym od tego, że bezpieczny fotelik to taki, który uzyskał przynajmniej trzy gwiazdki w testach ADAC. Absolutnie odradzam jednak kupowanie fotelika ze zdjęcia, przez internet" - radzi Rogowski. "Przede wszystkim dlatego, że trzeba go dokładnie dopasować i to nie tylko do dziecka, ale też do auta, w którym będziemy go przewozić. Może okazać się, że fotelik, który na pierwszy rzut oka wygląda super, po umocowaniu w samochodzie jest zbyt pionowy, lub zbyt poziomy, a w konsekwencji niewygodny dla małego pasażera" - dodaje ekspert ProfiAuto.

Jeśli zakładasz, że będziesz często przekładał fotelik, bo np., z auta do auta, sprawdź, czy wygodnie się odpina i zapina. Im mocniej jest przytrzymywany na miejscu, tym lepiej, ważny jest jednak także czas, który musimy poświęcić na montaż. Nie stanowi to oczywiście problemu, jeśli korzystamy z jednego auta i nie zamierzamy przekładać fotelika.

"Poprawne zamontowanie fotelika jest ogromnie ważne. Nawet najlepszy fotelik nie zapewni bezpieczeństwa, jeśli nie będzie pasować do auta, w którym go montujemy" - ostrzega komisarz Książkiewicz. "Jeżeli nie jesteś pewien, czy fotelik pasuje do siedzenia twojego samochodu, koniecznie skonsultuj to ze sprzedawcą" - dodaje.

Wszystkie foteliki są standardowo wyposażone w pasy trzymające dziecko, ale bardzo ważna jest także ochrona głowy i ciała dziecka przy uderzeniu bocznym. W statystykach wypadków to bardzo istotny czynnik, w dodatku pomijany przez przepisy dotyczące bezpieczeństwa fotelików. 

"Trzeba zwrócić uwagę na to, jak zabudowany jest fotelik, czy dziecko ma trochę luzu, czy ciasno, czy boki osłaniające są grube, jak mocno osłony trzymają głowę dziecka, bo jeśli dziecko jest bardzo <żywe>, to zbyt ciasne osłony spowodują, że będzie się źle czuło. Niedawno wybierałem fotelik dla mojej 8-miesięcznej córki. Miałem już upatrzony fotelik, który pasował wagowo do mojej córki. Na miejscu w sklepie okazało się jednak, że mimo iż przedział wagi się zgadza, fotelik jest dla niej za duży. Ostatecznie kupiłem zupełnie inny fotelik, niż planowałem. Przy wyborze doradził mi sprzedawca" - mówi Rogowski.

Sprawdzony w testach

Jak informuje Paweł Kurpiewski, ekspert ds. bezpieczeństwa dzieci w samochodach, homologacja obowiązująca w Polsce jest oparta na normach europejskich, ale nawet zgodność z nią nie gwarantuje niestety, że fotelik jest w stu procentach bezpieczny. Wszelkie próby zmiany tych przepisów są jednak skazane na niepowodzenie, gdyż są one traktowane jako próbę ograniczania praw konsumenckich.

Mówiąc obrazowo, chodzi o to, że nawet jeśli ktoś zarabia sto tysięcy złotych miesięcznie ma pełne prawo jeździć maluchem. Nie można zmusić go, by kupił sobie bezpieczniejszy samochód” - mówi Paweł Kurpiewski.

Dodaje, że największym "zabójcą" są zderzenia boczne, tymczasem przepisy nie wymagają od producentów przeprowadzania specjalnych badań, czy testów, na tego typu zderzenia. Zdaniem ekspertów przepisy dotyczące bezpieczeństwa dzieci w aucie obowiązują już od ok. 20 lat i nie pokrywają się z obecnym stanem wiedzy na temat skutków wypadków.

"Realnie oceniając sytuację, można powiedzieć, że zaledwie około 30 procent fotelików dostępnych na rynku spełnia minimum bezpieczeństwa, ale jeśli do statystyk dodalibyśmy jeszcze wyroby z Azji, które często sprzedawane są pod polskimi markami, to wskaźnik ten zmniejszyłby się do około 10 procent" - mówi Paweł Kurpiewski.

Zdaniem Kurpiewskiego żeby wybrać bezpieczny fotelik należy sprawdzić wyniki jego testów zderzeniowych, przeprowadzonych przez niezależną organizację konsumencką.

Źródło: Własne
Wypowiedzi: 5
  • ~m2010-09-08 15:05

    Jeżeli nie wiecie nic na temat fotelików samochodowych to się nie wypowiadajcie bo tylko siejecie zamęt.
    Nie ma czegoś takiego jak "polskie" normy. Wszystkie foteliki sprzedawane na terenie UE muszą spełnią normę ECE-R44/04. Aby uzyskać taką norme foteliki także są badane w crash testach, pytanie tylko w jakich?

    Aby uzyskać norme ECE fotelik badany jest podczas wypadku przy prędkości 30 km/h a manekiny nie posiadają zadnych czujników i są zbudowane z drewna.
    Fotelik przechodzi taki test jeżeli " drewniany manekin się nie połamie bądz nie ukruszy oraz jezeli fotelik sie nie odczepi z mocowania...

    Pytanie tylko czy jezdzimy z predkością 30 km./h na godzinie i zamiast dzieci wożymy Pinokia...

    TEsty ADAC, STiWa itp przeprowadzane są przy wyższych prędkościach bodajrze 64 km/h a manekiny mają czujniki przeciążeń. Dzieki którym można zbadać rzeczywiste obrażenia i przeciążenia jakie działaja na dziecko.

    Co do samych testów to przede wszystkim są one bezpłatne!! Nie ma możliwości aby zlecić badanie jakiegos produktu. To ADAC wybiera jaki fotelik zgadać i kiedy go zbadać. Możemy oczywiście snuć toerie spikowe o testach bezpieczeństwa ale faktem jest to że ADAC cieszy się większym zaufaniem w Niemczech niż ... policja a wszystkie testy dostępne są w formie video na stronie adac.de

  • ~Kjojik2010-08-20 13:36

    A i jeszcze jedno, fotelik z dobrym wynikiem to nie wszystko, ważne aby go prawidłowo zamontować i prawidłowo przypną dziecko, niestety najlepszy fotelik nie zastąpi myślenia potem. Fotelik na isofix powinien zostać maksymalnie dopchnięty do fotela i jeśli to możliwe zapięty także 3cim punktem mocowania - kotwicą TopTeather, jeśli na pasy, to należy je maksymalnie naciągnąć i dopiero zacisnąć w foteliku, chodzi o maksymalne nieruchomienie fotelika w aucie, poza tym pasy uprzęży trzymającej dziecko muszą zostać ściągnięte do oporu, im ciaśniej, tym bezpieczniej, luźne pasy nie chronią.

  • ~bucefał2010-08-19 19:43

    przeczytaj wyniki testów ADAC i dopiero potem się wypowiadaj. Co zrobisz jak ktoś wjedzie ci w samochód i twoje dziecko zginie albo będzie kaleką? będzie miało zmiażdżone wnętrzności albo uszkodzony kręgosłup? Czy będziesz mógł sobie powiedzieć że zrobiłeś wszystko by zabezpieczyć swoją pociechę, czy może do końca życia będziesz dręczony myślą że jednak można było zrobić więcej. Testy robią eksperci i są one bardziej rygorystyczne niż obowiązujące normy. Jesteś ekspertem to kupuj bez testów, oby twoje dziecko nie musiało udowadniać za producenta jakości fotelika. Spokojnej drodi.

  • ~j.2010-08-19 10:25

    Dokładnie, też nie rozumiem powodu dla którego miałbym dopłacać do fotelika bo uzyskał 'certyfykat' ADAC. A o czym on tak naprawdę świadczy? O tym, że producent dał zarobić firmie certyfikującej. I tylko tyle.
    I nie raz słyszałem że ktoś kupił fotelik jakiejś firmy 'bo zrobili test ADAC'. W dodatku nie umiejąc nawet powiedzieć, jak właściwie ten test się zakończył.

  • ~gość2010-08-19 07:49

    Taaa... A po co mam płacić za jakieś testy ADAC i przepłacać? Polskie testy wystarczą. Te z ADACiem tez są robione z reguły w Chinach i niczym się nie różnią. Skoro autorowi tych wypocin konkretnie płacą, to może przepłacać. Przeciętny Polak może kupić fotelik polskiej firmy z polskimi normami.

Uwaga, Twój komentarz może pojawić się z opóźnieniem do 10 minut.
Zanim dodasz komentarz - zapoznaj się z zasadami komentowania artykułów.

Widzisz naruszenie regulaminu? Zgłoś je!

Wiadomości Motoryzacyjne

    «