Turbina zwiększa moc rozwijaną przez jednostkę napędową, łatwo się zatem domyślić, że jednym z podstawowych sygnałów świadczących o jej niedomaganiach jest niedostatek mocy. Gdy auto wyraźnie słabnie, na pewno to właśnie turbina kwalifikuje się do natychmiastowej kontroli. Bywa jednak i tak, że awaria turbiny prowadzi do przeładowania silnika, co w najlepszym razie kończy się zapaleniem na tablicy wskaźników kontrolki "Check Engine", a w skrajnych wypadkach może nawet doprowadzić do zniszczenia silnika.

Dymienie to zwykle zapowiedź końca
Postępujące zużycie turbiny sygnalizowane jest często dymieniem z rury wydechowej. Niebieski kolor spalin może oznaczać, że spalany jest olej silnikowy, a tym samym rozszczelnienie turbiny. Czarny dym, z którym mamy często do czynienia w wypadku turbodiesli, sugeruje, iż część paliwa nie zostaje spalona, czyli że turbina tłoczy zbyt mało powietrza. Oczywiście, przyczyn dymienia może być dużo więcej - podobne są objawy uszkodzenia pompy wtryskowej, awarii wtryskiwaczy czy zużycia ich końcówek.

W ustaleniu rzeczywistej przyczyny niewłaściwego zachowania jednostki napędowej sporo mogą pomóc oględziny w specjalistycznym warsztacie. Fachowiec zacznie od sprawdzenia, czy z turbiny nie wycieka olej silnikowy, który zapewnia smarowanie jej mechanizmów. Śladów oleju szuka się również w przewodzie powietrznym za turbiną. Fachowiec powinien też obejrzeć zawór regulujący ciśnienie doładowania, który w wielu autach (co ciekawe, szczególnie w tych nowszych) bywa mocno nadgryziony przez korozję.

W niektórych pojazdach turbina umieszczona jest tak, że można - po zdjęciu przewodów powietrza - ocenić stan koła sprężarki. Najczęściej jednak ostateczny werdykt możliwy jest dopiero po wyjęciu turbosprężarki i rozbiórce na stanowisku naprawczym. Trzeba więc liczyć się z tym, że w turbinie - ocenianej wstępnie jako nieszczelna - konieczna okaże się też np. wymiana wirnika sprężającego powietrze. A to przecież najważniejszy i najdroższy element turbiny.

Naprawy turbin kosztują niestety drogo
Naprawy turbin nie należą do tanich, przede wszystkim dlatego, iż wymagają specjalistycznej wiedzy i oprzyrządowania. Podstawowe uszczelnienie turbosprężarki kosztuje od 600 do 900 zł. Pełna regeneracja to wydatek w granicach 1200-1800 zł, ale w niektórych wypadkach koszty sięgnąć mogą nawet 3000 zł.

Jednak jeszcze gorsza sytuacja jest wtedy, gdy turbina nie nadaje się do naprawy. Taki komunikat usłyszeć mogą posiadacze aut mających turbiny z wirnikami na łożyskach kulkowych (to na szczęście jest raczej rzadkie) oraz samochodów z turbinami tuningowymi - te ostatnie są na ogół nienaprawialne. Warto więc o tym pamiętać, decydując się na zakup takiego pojazdu.

Wrażliwe elementy turbosprężarki
Przyczyn uszkodzenia turbosprężarki może być wiele. Mało kto zdaje sobie sprawę, że turbinę może "zabić" na przykład przytkany katalizator (który sprawia, że gwałtownie rosną temperatura i ciśnienie w układzie wylotowym). Warsztaty specjalistyczne miały też do czynienia na przykad z pojazdami popowodziowymi i autami z wadami konstrukcyjnymi. Najczęściej jednak przyczyny awarii są bardziej prozaiczne.

Turbosprężarki o zmiennej geometrii są wrażliwe na jakość paliwa. Zanieczyszczenia osadzają się z czasem na elementach kierujących strumień spalin na łopatki wirnika napędzającego turbiny. Elementy te zacierają się i zmienna geometria przestaje działać, a skutkiem tego sprężarka przeładowuje lub doładowuje zbyt słabo.

Częstą przyczyną poważnych awarii są kolizje - nagłe zatrzymanie silnika i przerwa w dopływie oleju do wirujących elementów potrafią doprowadzić nie tylko do zatarcia, ale nawet do uszkodzeń obudowy. Typowe usterki "ze starości" to przerdzewiały zawór regulacyjny, z czasem od zanieczyszczeń zawartych w powietrzu zużywają się też łopatki wirnika sprężarki. Wirnik napędowy turbiny może się wyszczerbić z powodu kontaktu z obudową lub nawet urwać po zatarciu. Zużywają się także wszelkie powierzchnie łożysk i uszczelnienia. Te ostatnie dostarczane są przez producentów w zestawach naprawczych.

Wstępna diagnostyka
Wstepną ocenę stanu turbosprężarki zaczyna się od poszukiwania ewentualnych wycieków oleju. Pamiętajmy, że może on gromadzić się także np. na osłonach podsilnikowych. Jeśli wycieków oleju nie widać, a silnik zużywa go zbyt wiele, koniecznie sprawdzić trzeba przewód powietrza za turbosprężarką (często będzie to przewód łączący ją z chłodnicą powietrza doładowywującego, zwaną potocznie intercoolerem). Ślady oleju w tym przewodzie nie są powodem do niepokoju (niewielkie ilości dostają się tam choćby za sprawą przewodu odpowietrzającego skrzynię korbową silnika). Jednak gdy występuje on w dużych ilościach, może to świadczyć o zużyciu uszczelnień turbosprężarki i być powodem poważnych awarii zespołu napędowego. Wskazane są też oględziny zaworu regulującego ciśnienie doładowania - może być skorodowany. Niestety, nie zobaczymy, czy zawór ten się nie zaciął.

Zasady prawidłowej eksploatacji
Podstawowy warunek długiej i bezawaryjnej eksploatacji turbiny to właściwe obchodzenie się z silnikiem. Nie wolno zmuszać go do pracy pod wysokim obciążeniem bezpośrednio po uruchomieniu, przed nagrzaniem się. Z kolei przed zatrzymaniem silnika, szczególnie gdy był on przez dłuższy czas mocno obciążony (wysoka prędkość, holowanie przyczepy), powinien on popracować na wolnych obrotach przez co najmniej minutę. Niby prawie wszyscy o tym wiemy, ale jakże często zapominamy o tym, zatrzymując się przed przejazdem kolejowym albo wjeżdżając na stację benzynową.

Kluczowe znaczenie dla trwałości turbosprężarki ma olej silnikowy, który zapewnia smarowanie jej elementów. Nie wolno oszczędzać na jego jakości i bezwzględnie przestrzegać terminów wymiany (zdecydowanie polecam syntetyki). To samo dotyczy filtra powietrza, bowiem wszelkie zanieczyszczenia powietrza są dla sprężarki bardzo szkodliwe. Uwaga: nie wolno uruchamiać auta po kolizji, gdy uszkodzona została obudowa tego filtra. Ułamek plastiku może okazać się dla turbiny zabójczy!
Marek Sadowski, Turbo Service, Warszawa

Tu znajdziecie pełne archiwum "Auto Świata". Polecamy.