Nowy Fiat to wprawdzie zgrabne auto o eleganckiej linii - ale bardzo małe. Tymczasem cena samochodu będzie całkiem pokaźna - Radio RMF podało, że wyniesie około 40 tys. złotych. "Ja tego nie potwierdzam. Na pewno ceny będą różne w zależności od silnika, bo nowy Fiat 500 będzie miał ich trzy rodzaje: 1,2, 1,3 multijet i 1,4 16 V" - zarzeka się Bogusław Cieślar, rzecznik Fiat Auto Poland.

Z danych Fiata wynika, że w samych Włoszech nowy model zamówiło już 25 tys. osób, chociaż to, jak wygląda, do niedawna było wielką niewiadomą. "Proszę spojrzeć na nowego Minimorrisa. Też jest dość drogi. A to dlatego, że jest autem kultowym. Wszystkie samochody kultowe są droższe, a ludzie chcą je mieć bez względu na cenę" - uważa Cieślar.

Sęk w tym, że Morris jest w Polsce dość dobrze znany, a o starej "500" mało kto słyszał. W latach 60. nie była sprowadzana do Polski, wtedy nad Wisłą królowały Syreny i Warszawy, a era Fiata 126 dopiero miała nadejść. O kultowości tego autka nad Wisłą nie może być więc mowy. "Jako że nowa <500> jest przepięknie wystylizowana, ładnie, ze smakiem wykończona, to myślę, że będą ją kupować ludzie lubiący się wyróżniać, lubiący stylowe, niebanalne rzeczy. Pewnie będą to single, młode kobiety. Dla wielu ludzi będzie to też drugi, trzeci samochód w rodzinie" - przekonuje Cieślar.

Starą "500", a właściwie jej jugosłowiańskim licencyjnym klonem, jeździł inżynier Bogdan Zawada, czyli były poseł SLD Bronisław Cieślak w serialu "Znaki szczególne" z 1976 r. Korzystając z auta, przenosił się po kraju, wznosząc kolejne wielkie budowy, więc samochodzik często się na ekranie pojawiał. "O wygodach nie było mowy, ale ja zachowam go we wdzięcznej pamięci" - mówi Cieślak. "Tak naprawdę to ja się na nim nauczyłem jeździć, bo prawo jazdy zdobyłem jeszcze w szkole na wszelki wypadek, ale potem przez lata nie prowadziłem aut. No i cztery dni przed rozpoczęciem zdjęć kierowca, pan Jurek, intensywnym kursem uczył mnie na nowo jeździć. W filmie jest sporo scen z udziałem samochodu, a ja musiałem ze względu na wymogi kamery parkować z dokładnością do kilku centymetrów" - wspomina z uśmiechem Cieślak.

Serial sprzed 30 lat nie zapewni jednak u nas dobrej sprzedaży nowej "500". "Sukces będzie zależeć od tego, czy trafi w zapotrzebowanie klientów w konkretnym segmencie. Pierwsza <500> zmotoryzowała Włochy i pół Europy. Ale to były inne lata, wtedy każdy samochód był bardzo dobry. Dlatego takie auta jak Minimorris, Citroen 2CV, Garbus odniosły wielkie sukcesy były produkowane przez dziesięciolecia bez większych zmian" - mówi Maciej Wisławski, rajdowiec i znawca motoryzacji.

I przypomina, że wskrzeszanie kultowych modeli niesie z sobą spore ryzyko. Nowy Minimorris odniósł sukces, trafiając w niszę eleganckiego, małego samochodu - bardziej gadżetu niż auta na co dzień. Ale nowy Garbus już tak dobrze się nie sprzedał. Reaktywowana przed laty przez Fiata pudełkowata i dziwna Multipla również. "Nowy Fiat 500 może mieć podobne problemy. Też znajdzie rzeszę nabywców, ale na pewno nie będzie takiego parcia na to auto jak 30, 40 lat temu. Kilka procent kupujących kieruje się sentymentami, wspomnieniami. Ale żeby ktoś prócz nich jeszcze zechciał go kupić, musi być dobrym samochodem za rozsądne pieniądze" - zastrzega Wisławski.



Daniel Walczak: Nowa "500" ma być "kultowa", tak jak stara. Ale czy model sprzed 40 lat był w Polsce znany?
Zdzisław Mikciuk:
Nie. One nie były importowane przez Polmozbyt, w grę wchodził tylko import prywatny. Niewiele ich jeździło. To Włosi mają ogromny sentyment, do dziś się na nich ścigają, robią zloty. My takiego sentymentu nie mamy.

To czym to auto może zrobić dziś karierę nad Wisłą?
Cen. Stara "500" we Włoszech kosztowała kiedyś tyle, że mógł sobie na nią pozwolić każdy, nawet ten, kto teoretycznie nie miał pieniędzy. Dlatego stała się tak popularna i kultowa. W Polsce to auto powinno kosztować maksymalnie dwadzieścia kilka tysięcy, to wszystko. Wtedy można by je reklamować jako auto dla młodzieży. Bo jeśli będzie kosztować więcej, to lepszym wyborem będzie Fiat Panda, o wiele bardziej praktyczny. Wszystkie samochody sprzed kilkudziesięciu lat, dziś kultowe, powstawały jako auta tanie. Citroen 2CV, Volkswagen Garbus, Fiat 500.

A może "500" była konstrukcyjnie bardzo udanym samochodem? Z czym ją można by porównać?
Ona była bardzo prosta technicznie. Porównać ją można z Fiatem 126p - bo nasz maluch był trochę większą wersją "500". To ten sam silnik. Maluch to taka luksusowa "500".

Luksusowa? To wolę nie myśleć, jak się nim jeździło.
No, wie Pan... w dwie osoby już było trudno podróżować. "500" była ciasna, awaryjna, problemy z prądnicą powodowały, że światła były słabe.

Ale dzięki cenie stała się kultowa. A w Polsce jakie auto jest kultowe i jego wskrzeszenie mogłoby być sukcesem?
Zdecydowanie Syrenka. Gdyby powstał samochód nowoczesny, ale przy tym prosty i tani, kosztujący 20 tys., to rata wyniosłaby sto złotych miesięcznie i kupiłby go każdy, nawet jako 2-3 samochód w rodzinie, dla zabawy.


Zdzisław Mikiciuk jest właścicielem Muzeum Motoryzacji w Otrębusach