W trakcie ogłaszania audytu rządów PO-PSL minister skarbu Dawid Jackiewicz mówił o grzechach głównych w zarządzaniu majątkiem publicznym. Wśród nich wymienił: pazerność, niegospodarność, rozrzutność, łamanie procedur, wykorzystywanie spółek do celów politycznych oraz działanie na szkodę państwa.

Najbardziej barwnym przykładem, jakim posłużył się szef resortu skarbu w trakcie raportu, był złoty mercedes, którego zażyczył sobie prezes jednej ze spółek. Wskazał, że gdy kilka tygodni temu resort podziękował mu za pracę - na okres odprawy prezes ów zażądał auta z szoferem.

Kim jest ów tajemniczy prezes? Zdaniem "Super Expressu" to była to fanaberia Wojciecha Szpila, odwołanego prezesa Totalizatora Sportowego. Szpil w rozmowie z tabloidem stwierdził, że "to bzdura, nie zamawiałem złotego mercedesa".

Zastępca redaktora naczelnego SE na Twitterze zamieścił zdjęcie tego auta...

Mercedes nie był złoty

Na fotografii widać, że to stary mercedes klasy E. A karoseria nie ma nawet złotego koloru.

Beata Kempa, która nadzorowała audyt rządów PO-PSL, pytana w Polskim Radiu o tę sprawę stwierdziła: - Jakie to ma znaczenie, czy on był złoty, srebrny? Po prostu był, a jaka była nonszalancja...